Pamięć skrawana po plasterku. Jak Rosja zapomina o GUŁagu
Likwidacja moskiewskiego Muzeum Historii GUŁagu to powrót do stalinowskiej narracji historycznej.
Termin „taktyka salami” (szalámitaktika) stworzył, jak się powszechnie uważa, nominat Stalina na stanowisko powojennego sekretarza generalnego miejscowej partii komunistycznej i premiera Węgier Mátyás Rákosi, który sam zresztą intensywnie tę taktykę stosował, likwidując kolejne ugrupowania polityczne, majątki ziemskie, gazety, bezstronność sądów, uczelnie, parafie i prawdziwych oraz mniemanych opozycjonistów. Oczywiście „taktyka salami” praktykowana była również w krajach wyżej ceniących salceson czy wędzonkę: od czasów zimnej wojny przyjęło się używać tego określenia na sposób eliminowania instytucji czy swobód, nie w trybie jednorazowego, brutalnego uderzenia, lecz „skrawania ich” cienkimi, niemal przejrzystymi plasterkami.
Taktyka salami w polityce historycznej Rosji
O podobnej taktyce mówić można również, komentując stosunek państwa rosyjskiego pod rządami Putina do masowego terroru epoki Stalina. Ten czas do dziś pozostał w Rosji, mimo lat glasnosti i relatywnej wolności lat 90., nieomówiony i nieprzepracowany. Nie miał tam miejsca żaden proces w zarysie choćby podobny do – też przecież kulawej i niekonsekwentnej – denazyfikacji w Niemczech. „Jest tragedia, są niewinne ofiary –nie ma jednak przestępstwa i nie ma przestępców” – podsumowuje to zjawisko Irina Flige, autorka niedawno wydanej również w Polsce pracy o historii pamięci Wielkiego Terroru, a wielki rosyjski emigracyjny pisarz współczesny Siergiej Lebiediew pisze o „wiecznej zmarzlinie trupów”, na jakiej spoczywa Rosja.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.