Koń trojański w UE. W czyjej drużynie gra Grecja?
Grecja znalazła się między USA a Unią Europejską w momencie narastających napięć transatlantyckich. Choć bezpieczeństwo gwarantują jej Amerykanie, gospodarczo pozostaje związana z Europą. W tej sytuacji każda decyzja Aten staje się ryzykownym wyborem między interesem a lojalnością.
W lutym grecki minister obrony Nikos Dendias i sekretarz obrony USA Pete Hegseth spotkali się w Pentagonie, aby omówić filary współpracy. Spotkanie było elementem presji na rzecz wstąpienia Grecji do trumpowskiej Rady Pokoju, w której Ateny przyjęły zdystansowany status obserwatora.
Grecja między bezpieczeństwem USA a gospodarką UE
Rozbieżności między USA a UE nie są Grecji na rękę, bo podobnie jak Polsce i Włochom, zależy jej na jedności transatlantyckiej. Wybór między dwoma stronami jest dla tych państw jak wybór dla dziecka między mamą a tatą. USA to ojciec mający potencjał do obrony swoich dzieci. UE jest matką, która zapewnia dzieciom warunki do rozwoju we wspólnym domu. Dodajmy, że około 60 proc. greckiego eksportu trafia na unijny rynek, głównie do Włoch, Niemiec i na Cypr, podczas gdy eksport do USA jest nieznacznie mniejszy od tego na wyspę. Zarazem to USA jest gwarantem greckiego bezpieczeństwa. Kiedy w latach 1986 i 1995 wojna Grecji z Turcją wisiała na włosku, USA wystąpiło w roli mediatora, który ratował pokój. Ale gdy sytuacja międzynarodowa jest stabilna, ważniejsza dla Aten zdaje się Europa. Jednocześnie od czasu kryzysu migracyjnego z lat 2015–2016 Unia bardzo potrzebuje Turcji jako hamulca dla nielegalnej imigracji. Na dodatek po inwazji na Ukrainę w wielu stolicach europejskich zapanowało przekonanie, że wobec agresywnych działań Rosji lepiej nie mieć Turcji przeciwko sobie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.