PiS wraca do PRL-owskich książeczek mieszkaniowych: przywracanie sprawiedliwości, wywracanie finansów [KOMENTARZ]
Można sobie wyobrazić wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który „przywróci sprawiedliwość”, ale równocześnie „wywróci finanse państwa”. Czy waloryzacja PRL-owskich książeczek mieszkaniowych to właśnie ta sprawa? – Łukasz Wilkowicz, zastępca redaktora naczelnego DGP komentuje sprawę książeczek mieszkaniowych w TK.
Posłowie Prawa i Sprawiedliwości już raz chcieli, żeby Trybunał Konstytucyjny przyjrzał się sprawie książeczek mieszkaniowych – czy ich posiadacze mogą liczyć na wyrównanie realnych strat, jakie ponieśli w związku z hiperinflacją z przełomu lat 80. i 90. Wniosek złożony w czerwcu 2015 r., na kilka miesięcy przed wyborami, w których PiS odebrało władzę koalicji PO-PSL, przez kilka miesięcy poleżał w Trybunale. Ponieważ wnioskodawcy nie wyrazili chęci dalszego prowadzenia postępowania, zgodnie z zasadą dyskontynuacji spraw zgłoszonych przez parlamentarzystów, po wygaśnięciu kadencji nastąpiło umorzenie.
Sprawę książeczek można było rozstrzygnąć już przed dekadą
Czy może zaskakiwać, że temat wraca? Oczywiście, że tak. Sprawę można było załatwić już przed dekadą. Wystarczyło, by znalazło się 50 posłów, którzy podpisaliby się pod wnioskiem o kontynuowanie postępowania. Odległa historia, ale godzi się przypomnieć, że w kadencji rozpoczętej w końcówce 2015 r. PiS nie miał mniej posłów niż w poprzedniej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.