Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Ktoś w oczywisty sposób chce ofiar wśród Polaków [KOMENTARZ]

Donald Tusk, Marcin Kierwiński, Tomasz Siemoniak
Mika (pow. garwoliński), 17.11.2025. Premier Donald Tusk (2P), minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński (3P) oraz minister - członek Rady Ministrów, koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak (3P) przy zniszczonym fragmencie torowiska na trasie Dęblin-Warszawa w okolicy miejscowości Mika, 17 bm. Premier ogłosił, że doszło do aktu dywersji; eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy. (jm) PAP/KPRM HANDOUT EDITORIAL USE ONLY NO SALESKPRM
17 listopada 2025
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Na dzień dzisiejszy polskim służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo wewnętrzne udaje się albo z wyprzedzeniem rozpoznać spisek (próba zamachu na samolot cargo startujący z Katowic), albo skutecznie zatrzymać osoby odpowiedzialne za podpalenia. Czy będziemy na plusie również w kwestii dywersji na torach? – komentarz Zbigniewa Parafianowicza.

Kolejny akt dywersji – dokonany najpewniej na zlecenie rosyjskich służb specjalnych – jest jasnym sygnałem, że Kreml nie powstrzyma się przed generowaniem ofiar po stronie polskiej. Czym innym jest rozklejanie na mieście plakatów Grupy Wagnera albo uruchamianie farm trolli do generowania nienawiści pomiędzy Polakami a Ukraińcami, a zupełnie czym innym podkładanie ładunku wybuchowego na torach i próba wykolejenia pociągu. Nie można również porównywać podpaleń magazynów do instalowania ładunków wybuchowych w przesyłkach kurierskich, które miały zostać nadane na lot samolotem cargo.

Aleksander B. zatrzymany w Bośni i Hercegowinie

Na dzień dzisiejszy polskim służbom odpowiedzialnym za bezpieczeństwo wewnętrzne udaje się albo z wyprzedzeniem rozpoznać spisek (próba zamachu na samolot cargo startujący z Katowic), albo skutecznie zatrzymać osoby odpowiedzialne za podpalenia. W pierwszym przypadku służby specjalne – korzystając z kontaktów sięgających jeszcze czasów wojen na Bałkanach – namierzyły Aleksandra B. w mieście Bosanska Krupa tuż przy granicy Federacji Bośni i Hercegowiny z Republiką Serbską w Bośni. Współpracując z bośniacką Agencją Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Wywiadu, udało się go zatrzymać i sprowadzić do Polski. Rosjanie, wiedząc jak cennym jest aktywem, podjęli własną próbę wyciągnięcia go z Bośni. Przedstawiali go jako przestępcę, którego należało poddać ekstradycji do Rosji, aby tam mógł zostać osądzony. W ten sposób nie przyznawali się do jego pracy dla służb rosyjskich, a równocześnie zwiększali szansę na jego odzyskanie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.