Kargule na kolei
Sam nie zarobię, ale innemu też nie dam! – takie tabliczki powinni sobie powiesić nad biurkami prezesi największych polskich producentów taboru: Pesy z Bydgoszczy i Newagu z Nowego Sącza. Te firmy regularnie ścierają się w kolejnych przetargach na dostawę bądź to tramwaju, bądź pociągu, a ostatnio także w zamówieniach na okresowe naprawy wagonów. To typowy syndrom psa ogrodnika, na Zachodzie z reguły niespotykany. Wiem, bo miałem okazję porozmawiania z prezesami największych firm kolejowych na świecie. Sternikom Bombardiera, Siemensa czy Alstomu w głowie nie mieści się torpedowanie przetargów, bo to przecież fatalnie wpływa na wizerunek ich firm. Inna sprawa, że te same koncerny, gdy starają się o kontrakty na obcym podwórku, dostosowują się do lokalnie obowiązujących standardów. A w Polsce oznacza to wielomiesięczną walkę na paragrafy. I tak już chyba zostanie.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
już od 14,90 zł za pierwszy miesiąc.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.