Przede wszystkim za co
Krzysztof Bień, zastępca redaktora naczelnego Gazety Prawnej
Jack Welch, legendarny prezes General Electric, zapytany kiedyś o to, co najlepiej motywuje menedżera, odpowiedział krótko: money. Kwintesencją zawodu menedżera jest podejmowanie się wielkich zadań. Czym wynagrodzić pracę, która im podoła? Dając marzenia. A spełnianie marzeń na ogół wymaga pieniędzy.
Wyobraźnia, w tym i menedżerów, nie zna granic, więc i ich marzenia mogą rosnąć w nieskończoność. Czy to znaczy, że zarobki zarządzających firmami powinny rosnąć w nieskończoność? Owszem powinny, jeśli ich praca przynosi współmiernie duże efekty – właścicielom, akcjonariuszom, pracownikom. Istnieje jednak cienka granica oddzielająca wynagradzanie za efekty od pogoni za efektami dla wynagrodzenia.
Rzecz sprowadza się do proporcji pomiędzy osiąganiem przez menedżerów i ich firmy celów krótko- i długoterminowych. Spełnienie obu celów stoi czasem w sprzeczności i skłania zarządzających do podejmowania nadmiernego ryzyka. Modna jest dziś dyskusja o potrzebie nowych regulacji zarobków menedżerów. Jeśli regulacje takie nawet powstaną, właściciele firm, ich rady nadzorcze wciąż pozostaną z pytaniem – ile, a przede wszystkim – za co płacić.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.