Ofiary jeszcze nieznane
Od wielu lat odnoszę wrażenie, że największą wadą państwowych firm nie jest niska efektywność czy innowacyjność, bo z tym bywa różnie, ale nieracjonalne działania ich właściciela. I przypadek PKO BP jest tylko kolejnym potwierdzeniem tej tezy. Nie da się racjonalnie wytłumaczyć tego, że państwo z jednej strony żąda dużej dywidendy ze strony tego banku, a jednocześnie z drugiej krytykuje jej wypłatę poprzez swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej. Trudno zrozumieć, czemu rada nadzorcza odmawia prezesowi Jerzemu Pruskiemu absolutorium, skoro wykonuje on polecenia właściciela i na dodatek pod jego kierownictwem PKO BP odzyskał status największego banku w Polsce.
Można się domyślać, że te sprzeczne decyzje to efekt starcia resortu finansów, który bezwzględnie żąda dochodów z dywidend, z resortem skarbu, który przecież desygnuje ludzi do rady nadzorczej PKO BP. I – jak to bywa w trakcie walk – padły ofiary. Tyle że właściwie to jeszcze nie wiadomo, kto zginął – prezes, do którego nie ma zaufania rada nadzorcza, czy rada nadzorcza, jeśli w trakcie walnego okaże się, że jej sugestie zostały odrzucone.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.