Ryzykowny brak polisy
Zakaz odholowywania pojazdów bez OC komunikacyjnego zadowala tylko policjantów i skłonnych do dużego ryzyka klientów. Powstaje luka, która pozwala nieposiadającemu OC kierowcy, który zostanie złapany przez policję, nie kupować polisy po opłaceniu kar. Można zrozumieć policjantów, którzy mieli sporo kłopotów z odholowywanymi – często leciwymi – autami. Ich właściciele nie chcieli ich odbierać, bo łączne koszty kar, opłat parkingowych i polisy przekraczały wartość samochodu i możliwości domowego budżetu. Ci, którzy po prostu zapomnieli polisy, ale umowę mieli – nie chcieli płacić za parking.
Ale wystarczyłoby, żeby sankcją było odebranie dowodu rejestracyjnego przez policję. Jego przechowanie nie jest kosztowne, a uzależnienie ponownego wydania od okazania polisy zniwelowałoby ryzyko, że kierowcy rzadziej będą kupować OC. To też w interesie samych kierowców. Większość nie zdaje sobie sprawy, że mandat i 2 tys. kary na rzecz Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego to symboliczne sankcje. Jeśli spowodują wypadek, nie mając polisy, mogą do końca życia płacić za jego skutki.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.