Furtka do inwigilacji
Od miesięcy Komenda Główna Policji zabiegała o szerokie uprawnienia do kontrolowania aktywności Polaków w internecie. Wreszcie jej lobbing wewnątrz rządu okazał się skuteczny. Po cichu na dzisiejsze obrady Komitetu Stałego Rady Ministrów trafia projekt ustawy, który zapewnia służbom to, o czym marzyły. Bo czymże jest sformułowanie "celem zapobiegania", jeśli nie otwarciem furtki inwigilacji tak szeroko, jak tylko się da?
W dodatku robi to pod ulubionym rządowym hasłem - walki z hazardem. Nikt nie krzyczał, gdy wprowadzano poprzednią. Choć robiono to z naruszeniem wszelkich możliwych terminów i pod groźbą oskarżeń o uleganie nielegalnemu lobbingowi. To może i teraz się uda przeforsować kontrowersyjne przepisy? Czy po ich wejściu w życie policjant będzie mógł zażądać od dostawcy internetu moich danych i sprawdzić skrzynkę mejlową, tłumacząc, że ma podejrzenia co do posiadania konta w e-kasynie? Czy będzie mógł zablokować dostęp do strony internetowej Realu Madryt, bo sponsoruje go zagraniczna firma bukmacherska? To tylko z pozoru absurdalne wątpliwości. W niedawnym badaniu firmy D-Link okazało się, że 89 proc. internautów nie widziało nawet w sieci reklam e-hazardu. A tylko 5 proc. korzystało z jakiejś jego formy. Czy na takiego wróbla warto wytaczać kolubrynę?
@RY1@i02/2009/243/i02.2009.243.000.002d.101.jpg@RY2@
Mikołaj Wójcik
Mikołaj Wójcik
mikolaj.wojcik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu