Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Dubaj. Nie ma wyjątków od prawa ciążenia

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Globalnych inwestorów zirytowała decyzja władz Dubaju zezwalająca Dubai World - sztandarowej firmie tego kraju - na sześciomiesięczne zawieszenie spłat długów sięgających około 26 mld dol., co sugeruje co najmniej częściową jej niewypłacalność.

Czego jednak spodziewali się inwestorzy, kupując obligacje firm o nazwach takich jak Limitless World, czyli jednej z działających w nieruchomościach spółek zależnych od Dubai World?

Wenecja na niby

Wszystko opierało się na przekonaniu, że rząd tego emiratu będzie gwarantował każdą pożyczkę, nawet ryzykowną. A jeśli nawet nieposiadający ropy rząd Dubaju nie będzie miał pieniędzy, to jego obfitujące w ten surowiec siostrzane państwo Abu Zabi podrzuci jakoś gotówkę.

Były to oczekiwania absurdalne. Nie bardziej jednak niż wobec innych operacji ratunkowych, jakie w trakcie ostatniego kryzysu finansowego obserwowaliśmy na świecie. Tym, co zdenerwowało inwestorów, było uświadomienie sobie faktu, że z niezawodnych z pozoru gwarancji zadłużenia można się wycofać. I że nadmiernie zadłużona firma musi w końcu znaleźć sposób dostosowania długów do swojej wielkości. Tak sądzą ci, którzy w tych wydarzeniach upatrują koniec nadmiernych ambicji Dubaju. Co do mnie, nie podzielam tych poglądów. To fakt, że Dubaj - ze swoimi sztucznymi wyspami, hotelami udającymi Wenecję i kortami tenisowymi na dachach budynków - stanowił w rzeczywistym świecie wyspę na piasku. Ale jednocześnie Dubaj pokazał całemu Bliskiemu Wschodowi, co można osiągnąć za pomocą ducha przedsiębiorczości.

To jasne, że Dubaj jest państwem autokratycznym, którego finanse są objęte tajemniczą kontrolą. Właściwie to ten brak informacji o finansach emiratu sprawił, że wiadomości o niewypłacalność Dubai World stały się szokiem.

Chiny na pustyni

Pod wieloma jednak względami władcy Dubaju tolerują swobodę wypowiedzi. Rok temu na Uniwersytecie Dubajskim uczestniczyłem w prezentacji miejscowych artystów. Jeden z nich, fotograf, przedstawiał wizualizację budowy jednej ze stacji nowego systemu dubajskiego metra. Pokazał zadziwiającą transformację tego miasta-państwa w ciągu ostatnich 13 lat: transformację, którą napędzał boom budowlany, jaki kojarzy się raczej z gwałtownym rozwojem miast chińskich niż z Bliskim Wschodem.

Zamiast po prostu wychwalać finansowane przez rząd nowe budowle, artysta skupił się na tym, jak szokującą zmianę stanowiło to dla mieszkających tam od dawna obywateli. Jak ludzie odnoszą się do rzeczy nieznanych, a wyłaniających się z jałowych piasków pustyni? Inny artysta przedstawił wizję tego, jak można się posłużyć oświetleniem zewnętrznym do przekształcenia minaretów tak, by nadal wyróżniały się na zamazanym tle nowoczesnych budynków, charakteryzujących współczesne miasta Bliskiego Wschodu. Jego wizja była wspaniała i w jakimś stopniu radykalna. Było się pod wrażeniem tego, że takie wizje można otwarcie przedstawiać.

Każdy, kto zna Dubaj, zrozumie, że są to jedynie drobne przykłady mającej szerszy zakres kreatywności, która umożliwiła temu krajowi przyciągnięcie zagranicznych fachowców z finansów i z innych dziedzin. Podobnie jak w USA ta cudzoziemska elita odgrywa w Dubaju kluczową rolę w rozwoju rozmaitych branż usługowych.

Czarne złoto bez gwarancji

Także inne kraje Zatoki mają na koncie zadziwiające osiągnięcia. W Arabii Saudyjskiej krajowa firma naftowa opracowała podziwianą na Zachodzie metodę wiercenia szybów naftowych. Katar odniósł sukces medialny za pomocą telewizji Al-Dżazira, Abu Zabi natomiast - poprzez wsparcie komputerowych rozgrywek szachowych - pomogło w sponsorowaniu badań nad sztuczną inteligencją. Ale Dubaj, choć czarnego złota ma mniej niż inne kraje regionu, zrobił więcej niż jakiekolwiek inne tamtejsze państwo.

Niestety ostatecznie okazało się, że Dubaj też podlega finansowym prawom ciążenia. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Spekulacja na skalę masową i zapożyczanie się doprowadziły do nadmiernego obciążenia długiem, a w końcu do niewypłacalności.

Czy to koniec epopei wzrostu Dubaju? Wątpię. Na całym świecie i w całej historii różne kraje zaprzestawały spłacania długów i choć żyły dyskusjami o tym, to przecież wiodło im się dobrze. Dubaj nie ma innej drogi niż restrukturyzacja i okiełznanie ekscesów finansowych: dopiero wówczas będzie można mówić o powrocie na ścieżkę trwałego wzrostu.

Czy problemy Dubaju okażą się zaraźliwe dla podatnych na zakażenia krajów w Europie? Na razie nie. Choć kłopoty Dubaju nie różnią się od problemów innych państw, stanowią jednak przypadek specjalny, zatem ich wpływ na inwestorów powinien być umiarkowany. Ale otrzymują oni ostrą nauczkę, że nie ma kraju, którego możliwości i zasoby byłyby nieograniczone.

@RY1@i02/2009/236/i02.2009.236.000.011b.001.jpg@RY2@

Kenneth Rogoff

Materiały prasowe

Kenneth Rogoff*

ekonomista

tłum. H.B.

©Project Syndicate, 2009. www.project-syndicate.org

profesor ekonomii i polityki publicznej w Harvard University

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.