To system jest chory
U podstaw istnienia związków zawodowych leżą szczytne idee. Związki są od tego, żeby bronić pracownika. W Polsce te idee wspiera - zasłużony - mit związkowców, którzy obalili komunizm.
Chyba najwyższy czas oddzielić ruch i jego historię od etatowych liderów. Dwadzieścia lat od wydarzeń, które ze zdychającego socjalizmu przeprowadziły Polskę w jaki taki kapitalizm, niektóre przywileje związkowców w spółkach Skarbu Państwa - jak te opisywane dziś przez nas bonusy w KGHM - są żywcem wzięte z PRL.
Związkowcy obrośli w przywileje, a większość z nich - oprócz strumienia pieniędzy dla pracowników - oznacza m.in. horrendalne wynagrodzenia dla funkcjonariuszy związkowych, których działalność ogranicza się do przepychanek z pracodawcą i ciepłych posadek przez niego opłacanych. Etatowi związkowcy zarabiają krocie, właściwie za nic nie odpowiadając. Pytanie, czy działacz z 22-tysięczną pensją, walcząc z pracodawcą, bije się o interes związkowców, czy o uwiarygodnienie przed załogą własnej pozycji, niech pozostanie retoryczne.
Czy etatowcy są niezbędni? Dlaczego ich pensje płaci państwowy pracodawca? Działacze to nie są źli ludzie. To chory system kształtuje ich zachowania. Ten system może zmienić tylko nowa ustawa o związkach zawodowych. Pytanie, czy na taką determinację - pójście na otwartą wojnę ze związkami - stać polityków.
@RY1@i02/2009/228/i02.2009.228.000.002b.001.jpg@RY2@
Wojciech Cieśla
Wojciech Cieśla
wojciech.ciesla@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu