Szybko, ale czy dobrze?
Z raportów policji jasno wynika, że większość tzw. jednorękich bandytów to pralnie brudnych pieniędzy. A w najlepszym wypadku złodzieje ludzkich umysłów i domowych budżetów. Dlatego rząd wydał na nie wyrok śmierci, tworząc restrykcyjny projekt ustawy.
I nie o słuszność rozwiązania toczy się dziś spór. Bo ograniczeniom w dostępności automatów sprzeciwia się chyba jedynie sama branża hazardowa. A i ona jest w tej sprawie podzielona. Rzecz w tempie, jakie premier nadał pracom nad rządowymi propozycjami.
Doba na konsultacje społeczne na pewno skutecznie ogranicza szanse Ryśków i Zbychów na nielegalne lobbowanie. Ale wyeliminowała przy okazji z dyskusji głosy rozsądne, płynące z innych środowisk biznesowych.
Dwa tygodnie na proces legislacyjny w parlamencie to może nic nadzwyczajnego w dziejach polskiego parlamentaryzmu. W znacznie krótszym czasie w poprzedniej kadencji powstała nowa ustawa medialna. Tym razem nie będzie awantury, bo nikt nie wychyli się z szeregu, by nie narazić się na przypięcie łatki obrońcy hazardu.
A co zrobią politycy, szczególnie z rządu, gdy tryb pracy nad ustawą stanie się podstawą skargi konstytucyjnej? Kto wówczas zasugeruje, że sędziowie Trybunału Konstytucyjnego mogą ulec lobbingowi branży hazardowej?
@RY1@i02/2009/222/i02.2009.222.000.002d.101.jpg@RY2@
Mikołaj Wójcik
Mikołaj Wójcik
mikolaj.wojcik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu