Paternalistyczna czkawka
Polacy rzucili się do zakładania firm. Przyczyn jest co najmniej klika. Te mniej krzepiące, to że w kryzysie trudniej o pracę na etacie, a firmy nim dotknięte zmuszają pracowników do fikcyjnego samozatrudnienia. Ale druga, jaśniejsza strona medalu, to że jesteśmy przedsiębiorczym narodem, który lubi niezależność. Cały czas rosną też dochody Polaków. Można też otrzymać do 40 tys. zł na biznes. Zakładaniu firm pomaga też gorsza sytuacja w UE. W Irlandii, gdzie pracowało prawie 200 tys. rodaków, bezrobocie wynosi 13 proc. Polacy, którzy mają kapitał, a także radzą sobie w trudnych sytuacjach, wracają. I dobrze - niech wracają.
Wysyp przedsiebiorców nie powinien jednak uśpić rządzących. Powinni oni ułatwiać im życie. Ustawa o działalności gospodarczej z 1988 roku, tzw. ustawa Wilczka, miała 35 podstawowych artykułów. Ustawa o swobodzie działalności z 2004 - 111. Firmy muszą więc borykać się z interpretacjami, niejasnym prawem, kontrolami, koncesjami. Ponoszą też koszty obsługi prawnej, ZUS, kadrowej i księgowej. A wszystko to za sprawą chęci kontrolowania przez państwo jak najszerszego obszaru naszej rzeczywistości. Taka paternalistyczna doktryna może się rządzącym odbić czkawką. Boom na firmy i dodatkowe wpływy do budżetu mogą skończyć się ich upadkiem. A wtedy nie będzie dochodów, pojawią się wydatki na zasiłki. Lepiej więc zaufać obywatelom, zamiast coraz bardziej ich kontrolować.
@RY1@i02/2009/215/i02.2009.215.000.002b.101.jpg@RY2@
Bartosz Marczuk
Bartosz Marczuk
bartosz.marczuk@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu