Lepsza zgoda od konfliktu
Każdy przedsiębiorca decydujący się na budowę farmy wiatraków musi być przygotowany na pokonanie długiego toru przeszkód inwestycyjnych, co trwa nawet trzy lata. Oznacza to, że kapitał wyłożony na inwestycję może być długo zamrożony. Okresu tego nie warto jednak skracać na siłę, zaniedbując np. dobre relacje z okolicznymi mieszkańcami, którzy niechętnie patrzą na instalacje, które mogą negatywnie oddziaływać na ich samopoczucie.
W opiniach na temat negatywnego wpływu wiatraków na otoczenie jest wiele mitów, ale jest także sporo prawdy. Urządzenia te powodują np. hałas, a zlokalizowane zbyt blisko siedzib ludzkich mogą także wywoływać migotanie światła. Kto by chciał mieszkać w takich warunkach? Z decybelami trzeba się pogodzić, mieszkając w mieście, ale dlaczego godzić się z nimi na wsi.
Udane inwestycje w farmy wiatrowe dowodzą, że racje inwestorów, energetyki i mieszkańców można pogodzić. Wcześniejsza, nieukrywająca potencjalnych uciążliwości rozmowa inwestora z mieszkańcami może wiele pomóc. Prawo ekologiczne wskazuje procedurę konsultacji inwestycji mogących negatywnie oddziaływać na środowisko. W interesie inwestorów - chociaż to czasem trudne - leży ułożenie dobrych relacji z otoczeniem. Inwestycję czasem lepiej opóźnić, niż ryzykować konflikt, który zamrozi kapitał na jeszcze dłużej.
@RY1@i02/2009/202/i02.2009.202.152.001c.001.jpg@RY2@
Krzysztof Bień
Krzysztof Bień
zastępca redaktora naczelnego Dziennika Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu