Dziennik Gazeta Prawana logo

Wirtualne oszczędności NFZ

2 lipca 2018

Co jakiś czas opinia publiczna informowana jest o kolejnym absurdalnym sposobie finansowania lub co gorsza niedofinansowania przez Narodowy Fundusz Zdrowia operacji czy leku. Zwykle oprócz takiego newsa pojawiają się inne, np. o rzekomych milionach wydawanych przez pazernych urzędników Funduszu.

Mechanizm powstawania rewelacji o absurdzie wygląda zwykle tak, że wysokiej klasy specjalista, często nawet konsultant krajowy, dzwoni do dziennikarza i skarży się, że już za chwilę przestanie przyjmować pacjentów, bo Narodowy Fundusz Zdrowia płaci poniżej kosztów świadczenia zdrowotnego albo wymaga za dużo w sprawach dotyczących wyposażenia w sprzęt i kwalifikacji personelu medycznego.

Dziennikarz przekonany, że rozmawiał z wybitnym specjalistą, pisze sensacyjny artykuł. Rzadko kto sprawdza w NFZ, czy opisana przez specjalistę rewelacja jest prawdą. I w ten oto sposób w mediach i świadomości społecznej pojawiają się informacje, które z prawdą nie mają nic wspólnego, ale są tak absurdalne, że zaczynają funkcjonować jak dowcipy. Być może poczucie humoru pozwoliłoby mi przechodzić nad nimi do porządku dziennego, jednak zdarza się, że wirtualne absurdy NFZ wracają do mnie w formie zapytań poselskich.

I tak np. regularnie odpowiadam posłom i senatorom, że to nieprawda, że NFZ płaci za operację tylko jednej nogi, kiedy trzeba zoperować dwie, i nieprawdą jest, że płacimy więcej za amputacje niż za leczenie stopy cukrzycowej, narażając w ten sposób pacjentów na niepotrzebne zabiegi chirurgiczne.

W okresie kryzysu gospodarczego z powodzeniem wróciła teza, modna już w czasach funkcjonowania kas chorych, że płatnik wydaje miliony na swoje utrzymanie i robi to w dodatku niegospodarnie. Do łask wróciły wszystkie wyświechtane słowa klucze - biura to pałace lub luksusowe siedziby, nawet jeśli biurka stoją na korytarzu. Natomiast samochody to luksusowe limuzyny. Dziennikarz jednej z ogólnopolskich gazet przyznał mi nawet znaczącą podwyżkę wynagrodzenia i przy okazji dowiedziałem się, że NFZ dostaje ponad 50 mld zł dotacji z budżetu państwa. Niestety, nie organizujemy żadnych spotkań integracyjnych, ale nikomu nie przeszkadza to, bo z powodzeniem można napisać, że NFZ funduje sobie imprezki w dobrych hotelach. Cóż z tego, że ta impreza to obiad w przerwie całodniowego szkolenia współfinansowanego zresztą przez Unię Europejską? Przecież za pieniądze przejedzone przez urzędników można by uratować szpitale, którym podobno nie płacimy prawie nic.

Czekając na kolejne zapytania o marnotrawienie publicznych pieniędzy, chciałbym podać kilka ważnych, ale mało atrakcyjnych medialnie informacji. Po pierwsze, 56 mld zł, czyli wysokość całego budżetu NFZ (centrali, 16 oddziałów wojewódzkich i delegatur), pochodzi głównie ze składek na ubezpieczenie zdrowotne (kwota dotacji budżetowych przeznaczonych na wykonywanie przez NFZ konkretnych zadań ustawowych jest niewielka). Po drugie, na leczenie pacjentów wydajemy ponad 54 mld zł. Niestety, urzędnik Funduszu musi jeszcze to leczenie kupić, zakontraktować, rozliczyć i skontrolować. W sumie kosztuje to około 1 proc. z 56 mld zł. Zapewniam, że nie ma tańszego płatnika w Europie niż NFZ i nigdzie na obsługę systemu opieki zdrowotnej finansowanego ze środków publicznych nie wydaje się tak mało, jak w naszym kraju. Dlatego urzędnicy NFZ odchodzą coraz częściej np. do szpitali, które w ostatnim czasie płacą całkiem przyzwoicie. Nic dziwnego, bo Fundusz płaci im rocznie 25 mld zł.

Ponieważ te same tezy są formułowane od wielu lat, uważam, że parlamentarzyści powinni się w końcu tym zająć. Dosyć już tego marnotrawstwa! Trzeba wpisać do ustawy prawny zakaz używania telefonów przez pracowników NFZ. Trzeba też zakazać używania samochodów służbowych. Będą duże oszczędności. Wirtualne!

@RY1@i02/2009/200/i02.2009.200.153.004c.001.jpg@RY2@

Jacek Paszkiewicz, prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Jacek Paszkiewicz

prezes Narodowego Funduszu Zdrowia

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.