Elementarz państwa prawa
Autorytet prawa słabnie w oczach. Procedury ustawowe, które powinny zamykać dyskusję, stają się każdego dnia przedmiotem politycznych targów. Nie inaczej stało się z procedurami dotyczącymi odwołania szefa CBA. Mamy nieprzebrane rzesze urzędników poupychanych po najrozmaitszych kancelariach, ale jak przychodzi pora, by spojrzeć w przepisy, wszyscy zachowują się jak nowicjusze. Co jest tak bardzo skomplikowane w tym, że o podejrzeniu popełnienia przestępstwa trzeba zawiadomić prokuraturę? Dlaczego tak niewielu urzędników w naszym państwie rozumie, co to znaczy dać odpowiedź w terminie niezwłocznym? A jeszcze mniej zdaje sobie sprawę, że istnieje konieczność wyłączenia się członka organu kolegialnego, który wcześniej utożsamiał się z rozstrzyganą sprawą. A przecież jest to zaledwie elementarz państwa prawa. Bez tego elementarza decyzje podejmowane w państwie zawsze będą nosiły piętno interesu albo osobistego, albo partyjnego. Nie mam niestety złudzeń. Słabość dzisiejszego prawa, słabość dzisiejszych ustaw odzwierciedla wszystkie słabości naszego państwa. Nim żeśmy się obejrzeli, zamiast państwem prawa, staliśmy się państwem złych przepisów, w którym urzędnicy zapomnieli prawnego abecadła. W którym decyzje zapadają nie w imieniu prawa, nie w imieniu ustaw, tylko w imieniu politycznej buchalterii.
@RY1@i02/2009/200/i02.2009.200.000.002b.001.jpg@RY2@
Andrzej Jankowski
Andrzej Jankowski
andrzej.jankowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu