Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Nieznośna lekkość bezmyślności

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

W ostatnich kilku tygodniach pojawiały się dwa pomysły, pośrednio dotyczące podatków, a ściślej wpływów podatkowych, które to pomysły trudno nazwać inaczej niż bezmyślnością.

partner w Kancelarii Prawnej White & Case i docent UW

@RY1@i02/2009/194/i02.2009.194.086.002a.001.jpg@RY2@

dr Janusz Fiszer, partner w Kancelarii Prawnej White & Case i docent UW

Pierwszy pomysł, zgłoszony - jakby mogło być inaczej - przez dużą organizację związkową, polega na ograniczeniu handlu w każdą niedzielę jedynie do południa. Jest doprawdy trudne do pojęcia, że w warunkach spowolnienia gospodarczego, rosnącego deficytu budżetowego oraz wzrastającego bezrobocia, chwilowo jedynie powstrzymanego przez tradycyjnie sezonowy wzrost zatrudnienia w budownictwie, można postulować wprowadzenie środków wprost powodujących zmniejszenie liczby stanowisk pracy w handlu, a pośrednio również w produkcji. Jak ten pomysł, zgłaszany przez niestrudzonych tzw. obrońców ludu, może odbić się na gospodarce i wpływach podatkowych? Bardzo prosto - zamknięcie sklepów w niedzielę na pewno zmniejszy sprzedaż, a więc w konsekwencji zmniejszy zatrudnienie w sieciach handlowych, a potem również w produkcji, gdyż jak nie ma sprzedaży, to za chwilę nie będzie i produkcji, oraz - co bardzo istotne - dodatkowo zmniejszy wpływy budżetu z tytułu podatków, szczególnie zaś z tytułu dwóch najwydajniejszych przychodowo źródeł podatkowych, a więc VAT i PIT, o CIT już nawet nie wspominając. Pomysł to zaiste wspaniały - szczególnie wtedy, gdy z powodu światowej recesji i krajowego spowolnienia gospodarczego silnie maleją wpływy budżetowe z tytułu podatków. Co więcej, pewna część pracowników handlu na pewno nie znajdzie obecnie szybko alternatywnego zatrudnienia, a więc powiększy grupę bezrobotnych oczekujących finansowego wsparcia ze strony państwa. Po co więc zgłaszać tak absurdalny w ogóle, a w obecnej sytuacji gospodarczej w szczególności, pomysł?

Na tym jednak nie koniec śmiałych koncepcji. Otóż resort pracy z kolei planuje zawiesić prawo do emerytury tym osobom, które będąc na emeryturze i pobierając to świadczenie, kontynuują pracę zawodową i uzyskują dodatkowe dochody. Zapewne pomysł ten wypływa z naiwnej wiary w to, że tacy emeryci nareszcie przestaną pracować i zadowolą się swymi emeryturami. Nic bardziej błędnego. Ogromna większość tych osób niewątpliwie nie pracuje na emeryturze z pobudek altruistycznych ani z nudy, lecz dla dodatkowego, potrzebnego im dochodu. Czy więc zrezygnują z tego dochodu albo z wypracowanej już emerytury tylko dlatego, że resort pracy ma akurat dziś taki pomysł - raczej nie. Po prostu przejdą do tzw. szarej strefy, nie ujawniając dodatkowych dochodów, czyli nie płacąc podatków ani składek na jakiekolwiek ubezpieczenie, a w konsekwencji nie wpłacając już do państwowej kasy tych kwot, które dotychczas wpłacali. Tym samym więc, absurdalny pomysł spowoduje efekt uboczny - zmniejszenie wpływów podatkowych, a ZUS nadal będzie wypłacał tym osobom emerytury, tak jak robi to dotychczas. Znów można zapytać, po co taki dziwaczny pomysł, który jest ewidentnie szkodliwy?

Odpowiedź znów jest bardzo prosta - po nic, tak sobie. I na tym polega nieznośna lekkość bezmyślności.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.