Raportowanie w trakcie sesji, czyli nic się nie zmieniło
Jarosław Dominiak, prezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych
W styczniu GPW zmieniła zasady przekazywania komunikatów bieżących. Obecnie spółka giełdowa może, a nawet musi, przekazywać na rynek komunikaty niezwłocznie po tym, jak zdarzenie wymagające raportowania zaistniało lub w momencie gdy władze firmy uzyskają taką informację. W momencie gdy zmiana ta wchodziła w życie, jako organizacja reprezentująca inwestorów indywidualnych, SII zadało pytanie, czym podyktowana była taka zmiana? Jedyny argument, jaki padł w dyskusji, to chęć zmniejszenia zjawiska wykorzystywania informacji poufnych. Dla wielu inwestorów kontaktujących się z SII takie wytłumaczenie było miałkie. Osobiście mam podobne odczucia.
Racjonalnie patrząc na problem w większości przypadków, gdy rynek i regulator miał choćby tylko podejrzenie o wyciek informacji poufnej i jej bezprawne wykorzystanie, nowe zasady nic nie zmieniają. Jak wszyscy wiemy, najczęściej wykorzystywanie informacji poufnych ma miejsce kilka dni, czy też dzień przed podaniem oficjalnego komunikatu. Więc fakt, iż cały rynek dowie się o danym zdarzeniu z komunikatu, np. o godz. 14:37, a nie po zamknięciu sesji, naprawdę nie zmienia w walce z procederem nic. Należy pamiętać również, że w wielu przypadkach, kiedy zachodzi podejrzenie wykorzystania informacji poufnej od momentu dziwnego zachowania kursu do podania oficjalnego komunikatu, mijają tygodnie. Jak widać, korzyści z przyjętego rozwiązania jest niewiele.
Za to nowe regulacje w sposób zasadniczy utrudniają funkcjonowanie na rynku inwestorom indywidualnym. Po pierwsze, w zdecydowanej większości inwestorzy prywatni na GPW to osoby posiadające jeszcze inne obowiązki zawodowe, a gra na giełdzie nie jest ich podstawowym zajęciem. Do niedawana każdy z nas miał komfort, że żadna istotna informacja nas nie zaskoczy i będziemy mieli czas, by zastanowić się nad komunikatem i uwzględnić go we własnych decyzjach inwestycyjnych. Po wejściu w życie zmian dotyczących raportowania należy uznać, że jeden z głównych postulatów równego dostępu do informacji można uznać za coraz bardziej fikcyjny. Bo choć formalnie każda z grup uczestników rynku giełdowego ma takie sam dostęp do informacji, to przewaga po stronie inwestora profesjonalnego jeszcze bardziej się zwiększyła.
Jeszcze ważniejszym powodem do tego, by uznać nowe regulacje za złe, jest analiza konkretnych przykładów. Na przykład komunikat spółki Duda, która w trakcie sesji 16 lutego podała informację o stracie kilkudziesięciu milionów złotych w 2008 roku w wyniku zawartych opcji. Pytanie pierwsze, jakie się nasuwa, to, czy prezes spółki dopiero w połowie lutego zorientował się, że jego firma zawarła opcje? Chyba nie. W takim razie, ile korzyści przyniosło to, że prezes pochwalił się tą informacją w trakcie sesji? Pozwolę sobie na spiskową teorię - może zmiana ze stycznia miała za zadanie dać większy komfort dla działania jedynie zarządom spółek?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.