Moje najlepsze posunięcie kadrowe
Uderz w stół, a nożyce się odezwą - tylko tak mogę podsumować tekst Andrzeja Włodarczyka (GP nr 13/2009) poświęcony mojej skromnej osobie. Jeśli merytoryczne stanowisko wiodącego przedstawiciela środowiska lekarskiego w sprawie reformy ochrony zdrowia polega wyłącznie na artykułowaniu osobistych animozji i mało eleganckiej krytyce wszystkiego, to czarno widzę perspektywę zmian. Intencją moją oraz Gazety Prawnej było i mam nadzieję nadal jest prowadzenie otwartej merytorycznej dyskusji fachowców o zmianach w ochronie zdrowia. Przewodniczącego Andrzeja Włodarczyka wspomniałem w swoim tekście jednym zdaniem tylko dlatego, że systematycznie epatuje swoje środowisko nieprawdziwymi informacjami o systemie Jednorodnych Grup Pacjentów, nie opierając się na żadnych merytorycznych danych. Uspokajam zatem środowisko lekarzy - nowe narzędzie rozliczeniowe w postaci systemu JGP jest używane we wszystkich szpitalach w Polsce, które mają podpisane umowy z NFZ, a dzięki zmianie w II połowie 2008 r. placówki te zyskały średnio 13 proc. więcej środków w porównaniu z I półroczem 2008 r. I są to fakty, bo takie były wypłaty dla szpitali z NFZ. Oczywiście wyniki pojedynczych SP ZOZ mogą być różne. System JGP nie jest doskonały, dlatego systematycznie uzupełniamy luki i wprowadzamy konieczne zmiany.
We wszystkich dyskusjach dotyczących służby zdrowia wraca motyw rzeczywistych kosztów leczenia ponoszonych przez szpitale i odpowiednim ich finansowaniu przez NFZ. Naiwnością pana prezesa Andrzeja Włodarczyka jest twierdzenie, iż utrzymywałem, że system JGP dostarczy danych kosztowych. JGP nie służy do tego. Nigdy takiego poglądu nie przedstawiałem, podobnie jak też nigdy nie przekonywałem nikogo z kierownictwa Ministerstwa Zdrowia do zaprzestania prac AOTM nad wyceną świadczeń. Mało tego, od wielu miesięcy staram się o uruchomienie wspólnego z AOTM programu zbierania danych kosztowych. Ze zdziwieniem dowiedziałem się za to, że pan prezes zajmował się w Ministerstwie Zdrowia wyceną świadczeń. Byłem w tamtym okresie częstym gościem w tym gmachu i nie przypominam sobie, by ówczesny wiceminister Andrzej Włodarczyk zajmował się czymkolwiek. Na koniec dowiedziałem się, jakie były prawdziwe przyczyny odejścia pana wiceministra. Wynika z tego, że to ja go zwolniłem, bo odszedł na znak protestu ze względu na mnie. Jeśli tak to było, to jest to jedno z moich najlepszych posunięć kadrowych.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.