Obywatel ma głos. Jak komisja pozwoli
ZSRR bliski był stworzenia człowieka sowieckiego, dziś powstaje pomysł stworzenia Europejczyka
Europa - jak powiedziała jedna z europosłanek - jest bliższa stworzenia Europejczyka. Tak jak kiedyś Związek Sowiecki był bliski stworzenia człowieka sowieckiego.
Od wczoraj każdy obywatel - jeśli tylko zbierze milion podpisów na terenie co najmniej jednej czwartej 27 państw UE - ma prawo rozpocząć proces tworzenia prawa europejskiego. Jest tylko jedno "ale". Proponowane prawo musi spełniać normy europejskie. A decyduje o tym nie kto inny, tylko urzędnicy Komisji Europejskiej.
Jak czytamy w dokumentach Parlamentu Europejskiego: "KE została zobowiązana do sprawdzenia, czy dana inicjatywa spełnia wymogi formalne już w momencie jej rejestracji". Te magiczne wymogi formalne to np. zakaz kwestionowania we wnioskach "wartości europejskich". Albo jak powiedział jeden z komisarzy UE: pomysł nie może być "frywolny".
I tak na przykład jeśli spełniłbym wymogi formalne i zebrał odpowiednią liczbę podpisów pod projektem prawa "O zakazie ujednolicania w UE podatków, przywróceniu kary śmierci na terenie całej UE, a za pieniądze zaoszczędzone na utrzymywaniu straconych skazanych dofinansowanie bailoutu zadłużonych państw Wspólnoty", wniosek by przepadł. Nawet mimo dobrych chęci wsparcia bankrutów z grupy PIIGS.
Bo sama dyskusja o karze śmierci jest w UE nieeuropejska i frywolna. Są jednak inne pola do popisu. Inicjatywa ustawodawcza nie byłaby sprzeczna z "europejskością" i nie byłaby "frywolna", gdybym zapragnął wprowadzenia kwot płci w firmach prywatnych, legalizacji małżeństw homoseksualnych albo miękkich narkotyków, lub aborcji. Takie projekty są już bardziej realne. Ale i postępowcy nie mogą spać spokojnie. Bo jeśli jakiś nieeuropejski konserwatysta będzie się głośno i konsekwentnie burzył przeciw legalnym narkotykom, to komisja ma prawo wycofać się rakiem i odmówić zajmowania się danym projektem.
I tu dochodzimy do sedna sprawy. W inicjatywie obywatelskiej decydujący głos ma tylko jeden obywatel - obywatel Komisja Europejska. Wyobraźmy sobie sytuację, w której na poziomie narodowym w procesie legislacyjnym istnieje wymóg, by poseł przed zgłoszeniem projektu ustawy wysyłał ją do odpowiedniego ministra. A ten dopiero orzekał, czy jest on "frywolny", czy też nie. Na poziomie UE tak właśnie jest. Obywatel ma prawo do tworzenia prawa. Ale o tym, jakie to będzie prawo, decyduje urzędnik, którego tenże obywatel nigdy nie wybierał i najczęściej nawet nie zna jego nazwiska.
Powiedzmy sobie zatem szczerze. Inicjatywa obywatelska to zatopiony w poprawnych politycznie sloganach mit.
@RY1@i02/2010/244/i02.2010.244.000.010c.001.jpg@RY2@
Zbigniew Parafianowicz, kierownik działu zagranicznego
Zbigniew Parafianowicz
kierownik działu zagranicznego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu