Czy węgierska gospodarka przeżyje eksperymenty Orbana
Zagraniczni inwestorzy są wstrząśnięci. Kolejne posunięcia Fideszu już doprowadziły do rozchwiania forinta i spadku cen węgierskich obligacji. Nawet jeśli uda się naprawić finanse, to co z gospodarką?
Ten eksperyment odbywa się nieco w cieniu tego, czym żyje Europa. Irlandia, Portugalia, Grecja czy nie daj Boże Hiszpania to są wielkie tematy. A niewielki kraj w Europie Środkowej, tradycyjnie wrzucany do worka z etykietką emerging markets? Czy warto zwracać uwagę na Wegry? Odpowiedź brzmi: warto, a z naszej polskiej perspektywy warto szczególnie.
Otóż węgierski rząd mający przygniatającą większość w parlamencie i cieszący się gigantycznym poparciem przeprowadza tam swoisty test. Z jednej strony mamy dobro finansów publicznych kraju, z drugiej to wszystko, co można określić jako zaufanie biznesu, inwestorów branżowych i finansowych czy międzynarodowych rynków kapitałowych.
Rząd Viktora Orbana likwiduje właśnie II filar emerytalny, i to w taki sposób, że nasze najbardziej radykalne pomysły na OFE na węgierskim tle są tylko delikatnymi muśnięciami. Fidesz obłożył nowymi podatkami banki, energetykę i telekomunikację. A fabrykę, z której doszło do wycieku toksycznych substancji, de facto znacjonalizował.
Zagraniczni inwestorzy działający na Węgrzech są wstrząśnięci. Ale już mniej część tamtejszych ekspertów i publicystów. Najwyżej sobie pójdą - wzruszają ramionami, także podczas rozmów z niżej podpisanym.
Cel Orbana jest dosyć jasny: naprawa finansów publicznych po katastrofalnych rządach socjalistów i zbicie ich deficytu poniżej 3 proc. PKB w przyszłym roku. Nie można temu nie przyklaskiwać, pytanie tylko dotyczy metod. Kolejne posunięcia Fideszu już doprowadziły do rozchwiania forinta i spadku cen węgierskich obligacji. Pytanie, czy tę być może udaną operację naprawy finansów przeżyje pacjent, jakim jest cała tamtejsza gospodarka.
Drugie pytanie dotyczy tego, czy aby naszym politykom nie przychodzi ochota na rozwiązania a la Fidesz. Na szczęście raczej nie, nawet nasze majstrowanie przy OFE wygląda inaczej. Poza podatkiem bankowym nie ma też pomysłów nękania dodatkowymi daninami jakichś z góry upatrzonych branż.
Jednak i Polska, i Węgry cierpią na trochę podobną chorobę. Orbanowi odwagi dodaje brak jakiejkolwiek tamy politycznej. U nas ta tama niby jest, ale jakość poczynań opozycji dotyczących gospodarki woła o pomstę do nieba. Naprawdę przydałaby się lepsza. Wówczas na węgierskie eksperymenty można byłoby patrzeć z większym spokojem.
@RY1@i02/2010/231/i02.2010.231.000.012a.001.jpg@RY2@
Marcin Piasecki, zastępca redaktora naczelnego
Marcin Piasecki
zastępca redaktora naczelnego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu