Co zrobi Azja, by nie być Zachodem
Za rozwojem gospodarczym idzie cywilizacyjny, ale niekoniecznie taki, jaki Zachód uznaje za dobry
Czy ponieważ kraje azjatyckie stają się bogatsze, będą się upodabniać do Zachodu? Czy po to, by stać się państwami nowoczesnymi, muszą przyjąć cechy, które umożliwiły sukces Zachodowi? Dwóch naukowców postanowiło przyjrzeć się temu pytaniu: Chalmers Johnson, azjatycki naukowiec, który zmarł w ubiegły weekend, i Patrick Smith, autor niedawno wydanej książki na temat Azji pod tytułem "Czyjś inny kraj".
Na zupełnie różne sposoby zakwestionowali oni ideę, że po to, by kraj stał się nowoczesny, musi przyjąć zachodni sposób myślenia. Najbardziej znanym wkładem Johnsona do tej debaty jest jego opis spektakularnego japońskiego sukcesu. Jego heretycka konkluzja brzmi, że Japonia nie realizowała wolnorynkowej polityki rozumianej na sposób amerykański. Rozwinęła formę państwowego kapitalizmu. "Państwowa biurokracja kierowała gospodarką, ale unikała błędnej alokacji zasobów i ekstremalnego dogmatyzmu, które charakteryzowały gospodarki sowiecką i chińską".
Steven Clemons, wydawca politycznego bloga Washington Note, napisał we wspomnieniu o Johnsonie: "Położył intelektualne korzenie pod zrozumienie, że inne państwa narodowe nie próbują naśladować tak zwanego modelu amerykańskiego".
Smith przyjął inne, ale kompatybilne podejście. W Chinach widzi szalone parcie na postęp materialny, które jest czymś więcej niż tylko próbą naśladowania Zachodu. Zamiast tego oznacza "kompulsywną potrzebę wymyślania na nowo tego, co to znaczy być Chińczykiem". Nie wiemy, jak będą w przyszłości wyglądać Chiny, twierdzi autor, argumentując, że partia komunistyczna jest przedłużeniem imperialnych Chin, które pewnego dnia przyniosą coś nowoczesnego.
Japonia, Indie i Chiny postawiły na materialne symbole modernizacji: drapacze chmur, kolej, sieci telekomunikacyjne, parlamenty, sądy i w niektórych przypadkach urny wyborcze. Ale szukają też nowych dróg ku nowoczesności. Japonia ma kwitnącą demokrację, jednak 125-milionowy naród, który może swobodnie głosować od 50 lat, zawsze wybiera tę samą partię. W innych obszarach Japonia także nauczyła się, jak założyć kimono i pozostać nowoczesnym.
Sami Azjaci niekiedy wierzą, że ich różnorodny region dzieli wspólny zestaw tradycyjnych wartości - prorodzinność, szacunek dla hierarchii, lepszy od zachodniego indywidualizmu. Szukają przy tym uzasadnienia dla własnej władzy.
Smith argumentuje, że wraz z postępem materialnym Azja będzie coraz bardziej wyrażać własną wersję tego, co to znaczy być nowoczesnym. - Nie przyjdą do nas tylko z samochodami, ale również z innym rozumieniem tego, jak społeczeństwo powinno być zorganizowane - mówi. - To nas czeka i, wierzcie mi, będzie trudniejsze niż jakikolwiek deficyt handlowy.
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
David Pilling
"Financial Times"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu