Postkryzysowa edukacja biznesowa nie różni się od przedkryzysowej
Trzy lata, które minęły od początków ostatniego globalnego kryzysu finansowego, skłaniają do postawienia pytania, w jakim stopniu do przyczyn jego zaistnienia przyczyniły się również uczelnie ekonomiczne i szkoły biznesu - poprzez to, czego dotychczas uczyły lub nie uczyły.
Czy i jakie zmiany nastąpiły w treściach programowych na świecie? Co stanowi obowiązujące kanony i standardy wiedzy ekonomicznej? Co się dzieje w tym względzie w Polsce? Czy to, czego uczy się obecnie w naszym kraju, uwzględnia nowe realia gospodarki światowej przed i pokryzysowej?
Niestety odpowiedzi na te i podobne pytania nie napawają optymizmem. Treści edukacji biznesowej w niewielkim tylko stopniu różnią się od tego, czego uczono wcześniej, a przecież przyczyny ostatniego kryzysu nie zniknęły. Dlaczego jest tak, jak jest i gdzie szukać wiedzy, która byłaby adekwatna i dostosowana do potrzeb nowej rzeczywistości gospodarczej? Co stoi na przeszkodzie, aby tworzyć nową, użyteczną praktycznie wiedzę?
Doświadczenia kryzysowe sprawiły, że zaczęto nawet mówić o konieczności wprowadzenia swoistego kodeksu Hipokratesa w ekonomii, który by nakazywał przede wszystkim nie szkodzić. Podkreśla się, że tak popularne w ostatnich latach pojęcia, jak etyka w biznesie oraz społeczna odpowiedzialności, firmy odnoszą się również do instytucji, które zajmują się edukacją ekonomiczną.
Mimo że coraz więcej renomowanych ośrodków akademickich usiłuje sprostać temu intelektualnemu i praktycznemu wyzwaniu, brak jest ciągle wyraźnego postępu. Powód to superszybko zmieniające się realia ekonomiczne. Tempo jest tak duże, że najczęściej to praktyka wyprzedza teorię, a nie odwrotnie. Teoria ekonomiczna zazwyczaj dopiero po pewnym czasie uogólnia praktykę, która w tym momencie jest już w innym miejscu. Taki stan rzeczy sprzyja wyjaśnianiu tego, co się już stało i pogłębianiu rozumienia tego, dlaczego tak się stało. Takie wyjaśnianie ma jednak w dużej mierze charakter historyczny i oczywiście nie ułatwia przewidywania tego, co stać się może w przyszłości, a przede wszystkim, jak doprowadzić do zmian pożądanych.
Nie przypadkiem w związku z tym coraz częściej powraca się więc do filozofii zarządzania zaprezentowanej w 1994 roku przez kanadyjskiego uczonego Henry Mintzberga w książce "Managers, not MBAs". Jest on zdania, że współcześnie wiedzę praktycznie użyteczną można uzyskać nie tyle poprzez sięganie do jej magazynów, ile poprzez jej czynne współkreowanie. Myśl tę rozwija Jonathan Gosling, proponując, aby podobnie jak na naszych oczach jest tworzona Wikipedia, rozwijać Wikiszkoły.
Niestety trzy lata od początku ostatniego kryzysu treści edukacyjne w swej zasadniczej postaci nadal pozostają takie, jakie były przed nim. Wymagają one radykalnej reorientacji oraz dostosowania ich do nowych realiów gospodarczych. Jeśli jednak nawet gdzieś taka reorientacja następuje, to nie sposób nie zadać pytania, dlaczego ten proces jest tak powolny.
@RY1@i02/2010/229/i02.2010.229.130.002a.001.jpg@RY2@
Andrzej Herman, profesor, dziekan Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie
Andrzej Herman
profesor, dziekan Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu