Władza dla tych, którzy wiedzą, a nie dla tych, którzy mają
Zwiększenie produktu narodowego na początku ubiegłego wieku umożliwiło wykorzystanie jego części na cele społeczne. W ostatecznym rozrachunku doprowadziło to do zasadniczych zmian społecznych i gospodarczych. Zaczęły się tworzyć zręby gospodarki budowanej na wiedzy.
Pojawiły się ubezpieczenia i powszechna edukacja. W społeczeństwie amerykańskim nastąpiło daleko idące wyrównanie dostępu do wielu dóbr konsumpcyjnych takich jak mieszkania, samochody, energia, edukacja, podróże. Powrót amerykańskich żołnierzy po II wojnie światowej do ojczyzny stał się zaczynem dla kolejnej gospodarczej rewolucji świata - rewolucji gospodarki wiedzy.
Po zakończeniu wojny rząd amerykański ogłosił, że każdy wracający do ojczyzny weteran może otrzymać bezpłatny wstęp na uczelnię wyższą na wybranym przez siebie kierunku. Był to gest wobec tych, którzy z daleka od swych domów gotowi byli wydać walkę imperium zła. Była to zapewne najlepsza inwestycja, jakiej kiedykolwiek dokonał rząd amerykański, dał bowiem podwaliny pod dzisiejszą potęgę gospodarczą i militarną Stanów Zjednoczonych.
W kilka lat po ogłoszeniu edukacyjnego przywileju dla weteranów na rynku pracy pojawiła się nienotowana dotychczas liczba dobrze wykształconych fachowców, co spowodowało gwałtowny wzrost konkurencyjności przedsiębiorstw oraz zwrócenie uwagi menedżerów na wiedzę pracowników jako na jeden z najważniejszych zasobów firmy.
W rezultacie menedżerowie stali się odpowiedzialni nie tylko za produkcję, lecz także za wykorzystanie i pomnażanie zasobów wiedzy w przedsiębiorstwie.
Wiedzą wykładaną na uczelniach stała się też umiejętność zarządzania, którą do tej pory można było nabyć jedynie metodą praktyki przy mistrzu.
W gospodarkach krajów rozwiniętych fotele menedżerskie zaczęli opuszczać wielcy posiadacze, ustępując miejsca wielkim specjalistom, i to nie od technologii, ale od zarządzania. Władza w organizacjach gospodarczych przechodziła z rąk ludzi, którzy mają, w ręce ludzi, którzy wiedzą. Na nich też koncentrowało się zainteresowanie opinii publicznej.
Bardzo znamiennym przykładem takiego zjawiska jest historia komputerowego giganta - firmy IBM, która swoją potęgę zawdzięcza dwóm najemnym(!) menedżerom: Thomasowi Watsonowi Starszemu oraz jego synowi Thomasowi Watsonowi Młodszemu. Żaden z nich nie posiadał nigdy więcej niż kilka procent akcji tej firmy.
@RY1@i02/2010/161/i02.2010.161.130.002b.001.jpg@RY2@
Andrzej Jacek Blikle
Andrzej Jacek Blikle
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu