Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Dlaczego nie warto podcinać gałęzi, na której siedzimy?

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

To tylko z pozoru pytanie retoryczne, bo wiadomo, że efektem jest upadek. Nikt tego nie lubi, więc zastanawiam się, dlaczego rząd przyjął taki, a nie inny kierunek radzenia sobie z deficytem finansów publicznych.

To przecież przedsiębiorstwa przyczyniają się do powiększania dobra narodowego, dają pracę, płacą podatki. Dlatego każdy polityk kierujący się zasadami zdrowego rozsądku powinien - niczym dobry gospodarz - dbać o tę grupę i ułatwić jej życie.

Byłem i jestem zwolennikiem poglądu, że obniżanie podatków pobudza gospodarkę, a upraszczanie procedur i walka z biurokracją mogą się jedynie opłacić. Nie tylko bowiem rośnie konkurencyjność gospodarki, ale zmniejsza się również szara strefa. Oba te czynniki w oczywisty sposób napędzają wzrost wpływów.

Jednakże okazuje się, że ten sposób widzenia rzeczywistości gospodarczej pozostaje w absolutnej sprzeczności z poglądami całej armii urzędników, która hołduje filozofii bezkarnego (jak im się wydaje) podwyższania podatków i innych obciążeń fiskalnych. Piszę te słowa oczywiście a propos planowanej podwyżki VAT i po raz kolejny pragnę przypomnieć politykom, że skutkiem podwyżki podatków może być znaczące osłabienie popytu wewnętrznego, co wpłynie w znacznym stopniu na tempo wzrostu gospodarczego. Zamiast więc myśleć o podwyższaniu podatków, lepiej uprościć system (co samo w sobie z reguły przynosi wzrost wpływów) i przestrzegać przyjętych zasad opodatkowania podatkiem VAT, takich jak jego neutralność dla biznesu.

Przykłady z ostatnich lat (obniżka podatku dochodowego czy akcyzy na wyroby alkoholowe) pokazują, że obniżki podatków powodują wzrost wpływów do budżetu państwa, a ich podwyżki z reguły przynoszą skutek odwrotny. Z "matematycznych" wyliczeń rządu wynika, że podwyżka o 1 punkt procentowy podstawowej stawki VAT przyniesie wzrost przychodu do budżetu o blisko 5 mld zł. O wiele większe oszczędności może przynieść m.in. likwidacja lub ograniczenie wielu wydatków socjalnych, ograniczenie przywilejów osób ubezpieczonych w ramach specjalnych systemów emerytalnych, nie mówiąc już o reformie KRUS (dofinansowanie KRUS z budżetu państwa w 2009 r. kosztowało podatników 16,44 mld zł).

Podsumujmy zatem: podwyżki podatków (nawet niewielkie i okresowe) prowadzą donikąd - ich efekty są krótkotrwałe, a wpływ na koniunkturę negatywny. Dobre wyniki dla biznesu i tym samym dla Skarbu Państwa przynoszą działania prowadzące do liberalizacji gospodarki i w tym kierunku rząd powinien zmierzać (zresztą PO obiecywała to w programie wyborczym). I na koniec szara strefa - w tej dziedzinie zajmujemy niezbyt chwalebne miejsce w światowych rankingach - prawie 1/3 obywateli naszego kraju unika płacenia podatków. Proste prawo podatkowe i lepsza egzekucja - to jest ważny kierunek działań, słabo jednak przez rząd wykorzystywany.

@RY1@i02/2010/156/i02.2010.156.130.002b.001.jpg@RY2@

Andrzej Arendarski

Andrzej Arendarski

prezes Krajowej Izby Gospodarczej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.