Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Pożytki z używania sieci

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Dalece nie jestem zachwycony wszystkim, co znajduję w internetowej wymianie zdań. Przede wszystkim irytację moją budzą dwa zjawiska. Pierwsze to komentarze do tekstów opublikowanych w internetowych wydaniach pism codziennych czy tygodników. 90 procent to obelgi, często pisane nieortograficzną polszczyzną przez maniaków, którzy nie mają nic do powiedzenia poza tym, że lubią kogoś bezkarnie obrazić. Drugie to blogi, wyjąwszy te pisane przez znanych autorów. Wszystkie inne to mądrzenie się bez ponoszenia odpowiedzialności za słowa, bezkarne.

Chcę jednak zająć się tym, co w internetowych formach wymiany poglądów jest pozytywne. Otóż w polskim internecie, mam wrażenie, że bardziej niż w wielu innych krajach, uderza liczba informacji, porad oraz doświadczeń, jakie przekazują sobie ludzie zainteresowani danym problemem, ci, którzy są pozbawieni odpowiednich informacji skądinąd. Pierwszy przykład to sprawy związane ze zdrowiem. W Polsce przyjęło się, że lekarze nie lubią rozmawiać z pacjentem, a tajniki swojej specjalności ukrywają możliwie skrzętnie. Wiem, że nie powinniśmy leczyć się sami i nikt rozsądny tego nie czyni, ale chętnie bym poznał naturę i objawy danego schorzenia. W Polsce wiedzę tę uzyskuję od internautów. Naturalnie nie trzeba wszystkiego wiernie słuchać i trzeba być ostrożnym, ale jak się przeczyta wiele opisów konsekwencji stłuczenia palca, to się wie mniej więcej, jak postępować, zanim się uda do lekarza.

A zatem fora społecznościowe pomagają nam w dostępie do informacji. Czasem wynika to po prostu z tego, że inni ludzie mają najrozmaitsze doświadczenia, dzięki którym uzyskują rzecz bezcenną - wiedzę wynikającą z doświadczenia, co cenił już Edmund Burke, wiedzę, której nie uda się zdobyć z lektury lub z innych źródeł. Czasem pewne informacje są skrzętnie ukrywane, jak na przykład skład produktów spożywczych lub ich pochodzenie, a polskie instytucje mające chronić klienta działają bardzo kiepsko. Porady, jakie znajdujemy w czasopismach, są zawsze odrobinę podejrzane, a to dlatego, że ich autorzy często z braku laku po prostu wymyślają nowe przepisy, albo dlatego, że stanowią ukrytą reklamę.

Dlatego, kiedy wybieram się na wycieczkę do Polski lub za granicę, sprawdzam opinie o hotelach i restauracjach, nie te z gazet, lecz te z odpowiednich wpisów dokonanych przez internautów i bardzo często są to opinie bardzo przydatne. Ludzie dzielą się swoim doświadczeniem w ten sposób, gdyż brak jest innych publikacji, które stanowiłyby źródło wiedzy detalicznej i w miarę pewnej. Podobnie postępujemy, kiedy wychowujemy szczeniaka. Rady internatów bywają bezcenne, gdyż nie są oni teoretykami "wychowu cieląt", lecz praktykami. Nikt nas nie zmusza do stosowania się do tych rad, ale ich przeczytanie jest doprawdy przydatne. Wmuszają nam firmy komórkowe kolejny model Nokii, warto sprawdzić, co sądzą o nim ludzie, dowiemy się, że wszystko świetnie, tylko bateria kiepska.

Więzi poziome, jakie tworzą internauci, nie są szczególnie przydatne w polityce, nie zastąpią nieistniejącej w Polsce debaty publicznej, nie powodują wychowania oświeconych obywateli, ale są istnym skarbem w społeczeństwie, w którym o więzi międzyludzkie jest tak trudno, gdzie jeszcze nie funkcjonują odpowiednie instytucje państwowe i społeczne, które informowałyby i pouczały obywateli. A ponadto dzięki tym więziom doświadczenie jednostki przestaje mieć charakter wyłącznie jednostkowy, a staje się dobrem publicznym. O takie formy demokracji od co najmniej trzech stuleci starają się myśliciele polityczni i internet jest w tym zakresie ogromnie pomocny. Oczywiście, internet właściwie wykorzystywany.

@RY1@i02/2010/150/i02.2010.150.000.012c.001.jpg@RY2@

Marcin Król

Marcin Król

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.