Wróbel na poniedziałek
Z krzyża, drodzy państwo, nie śmieję się z zasady. Z powodów jasnych dla jednych, nie do wytłumaczenia dla drugich. Wobec paniki wokół projektu przesunięcia jednego z milionów polskich krzyży pewna doza uszczypliwości jest jednak dopuszczalna.
Krzyż postawiony przed Pałacem Prezydenckim jest ładny i zawiera czytelny symbol - z prochu powstałeś, w proch się obrócisz, czy jesteś królem, czy sługą. Niechby sobie stał aż do końca świata albo jeszcze dłużej. Gdyby go jednak przenieść - czy nawet w ogóle usunąć - nic się specjalnego w Polsce nie zmieni. Najbliższy kościół (tzw. seminaryjny) przylega do Pałacu Prezydenckiego. Następny - św. Anny - znajduje się jakieś 80 metrów dalej, idąc ku niemu, miniemy jeszcze sympatyczną kaplicę i dom Caritas Polska. Gdyby iść od pałacu w drugą stronę, ku Nowemu Światu, w odległości stu metrów mijamy kościół Wizytek, przed którym stoi pomnik kardynała Wyszyńskiego, a jakieś 50 metrów dalej czeka na nas kościół, uwaga, Świętego Krzyża. Jeszcze innym kierunkiem spaceru zdrowego i zdrowego moralnie może być znajdujący się niemal naprzeciwko pałacu krzyż papieski, na placu Piłsudskiego d. Zwycięstwa.
Krótko mówiąc, jeżeli czegoś nam w okolicy pałacu brakuje, to nie krzyży. Jeżeli coś zupełnie nam w stolicy nie przeszkadza, to krzyże. Jeżeli nie ma powodu o coś walczyć, to o krzyż. Jeżeli nie ma powodu czegoś ruszać, to krzyża. Możemy być zupełnie pewni, że skoro spór jest absurdalny, to rozpali wyjątkowe emocje!
@RY1@i02/2010/138/i02.2010.138.000.002c.001.jpg@RY2@
Jan Wróbel
Jan Wróbel
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu