Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Europa zrywa muzułmańskie zasłony

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 8 minut

Francuskie Zgromadzenie Narodowe zakazało noszenia w miejscach publicznych muzułmańskich strojów zakrywających twarz.

Tylko jeden deputowany głosował przeciw. Wcześniej specjalnie powołana ponadpartyjna komisja 32 prawników przygotowała liczącą ponad sześćset stron rekomendację w tej sprawie. Islamskimi zasłonami zajął się nawet prezydent Sarkozy, uznając je za sprzeczne z wartościami republiki. Biorąc pod uwagę, że - według danych policji - we Francji nosie je ledwie 1900 kobiet, energię włożoną w zwalczanie burek trzeba uznać albo za obsesję, albo starcie w wojnie o tożsamość Europy. Ta druga interpretacja wydaje się bliższa prawdy.

Politycy jednak jak ognia unikają nazwania rzeczy po imieniu, dlatego francuski zakaz dotyczy nie strojów islamskich, ale wszelkich form zakrywania twarzy. Zatem nie tylko pobożna muzułmanka w burce, która zechce wsiąść do metra, ale też ateistyczny Francuz, jeśli przyjdzie mu ochota owinąć dla ochłody twarz chustą, zapłaci - jak przewiduje ustawa - 150 euro kary. Podobnie było w 2004 r., kiedy zabroniono noszenia zakryć twarzy w szkołach. Podciągnięto to pod zakaz eksponowania w placówkach oświatowych symboli religijnych, który dotyczył także krzyży większych rozmiarów i żydowskich jarmułek. Prawdziwym celem były jednak burki.

Państwa zachodnie mają problem z określeniem swojego stanowiska w walce z symbolami islamu. Argumentacja w debatach publicznych ociera się chwilami o schizofrenię. Żaden z polityków czy komentatorów głównego nurtu nie wygłosi sądu, iż burka godzi w ukształtowaną przez stulecia tożsamość Europy, a jednym z jej silnych składników był opór przeciwko parciu islamu. O nie, to tezy francuskiego Frontu Narodowego czy holenderskiej Partii Wolności - one mogą sobie pozwolić na szczerość. W zamian na agendę trafiają dziesiątki innych racji, często wzajemnie sprzecznych. Dobrym przykładem była debata publiczna w Wielkiej Brytanii w 2006 r., przytoczono w niej niemal wszystkie argumenty wysuwane w Europie przeciwko burkom. Zaczął ówczesny minister spraw zagranicznych Jack Straw, który stwierdził w jednym z wywiadów, iż wolałby rozmawiać z kobietą bez zasłony, by wiedzieć, z kim ma do czynienia. Użył argumentu socjalizacji. W Europie ludzie, rozmawiając ze sobą, patrzą na swoje twarze, mimika jest składnikiem konwersacji, inne zachowania (noszenie burki) są obce i niezrozumiałe, odseparowują więc muzułmańskie kobiety od społeczeństwa. Premier Tony Blair uznał zasłony za znak separacji. To z kolei argument - nazwijmy go - spójności: naród może być różnorodny, ale nie wolno dopuścić, by niektóre jego części alienowały się od reszty, a tak czynią kobiety noszące burki. Nigel Griffiths, deputowany Partii Pracy, stwierdził zaś, że zasłony stawiają resztę społeczeństwa w niekomfortowej sytuacji. Zastosował argument demokratycznej większości: zachowania mniejszości nie mogą rażąco naruszać jej wrażliwości. Inny poseł laburzystów Harrier Harman uznał burki za ograniczanie praw kobiet do uczestniczenia w życiu społecznym na równych prawach z mężczyznami, czyli przywołał miłą feministkom zasadę równości praw obu płci. Trevor Kavanagh, publicysta "The Sun", nazwał zasłony aktem prowokacji wobec Wielkiej Brytanii, przywołał tym samym potrzebę ochrony stabilności i bezpieczeństwa państwa. Inni mniej znaczący uczestnicy debaty przypominali o przestępstwach popełnionych przez mężczyzn przebranych w burki, aby ukryć swoje twarze. To z kolei zagrożenie bezpieczeństwa publicznego. Debata we Francji nie wniosła wiele do tej argumentacji, może poza sprzecznością burek z wartościami republikańskimi, czyli świeckością państwa i przestrzeni publicznej.

Podsumujmy: burki godzą w bezpieczeństwo państwa i obywateli, neutralność światopoglądową, poniżają kobiety, łamią zasady współżycia społecznego, burzą dobre samopoczucie większości. Trudno o inny przedmiot lub zjawisko, które łamie aż tyle zasad, gwałci tyle wrażliwości. Kłopot z określeniem się wobec tego kawałka tkaniny najlepiej oddaje zachowanie socjalistów i komunistów podczas niedawnego głosowania w Zgromadzeniu Narodowym. Nie byli ani za zakazem, ani przeciw niemu - wstrzymali się od głosu. Wcześniej zaś działacze obu partii opowiadali się albo za noszeniem zasłon, jako prawem człowieka do wyboru własnego stroju, albo przeciw, w imię walki z dyskryminowaniem kobiet. Tylko jedni Szwajcarzy mieli odwagę wyjść w ubiegłym roku z tego kręgu nieporozumień i przeprowadzić referendum w sprawie delegalizacji nie burek wprawdzie, ale budowy minaretów, argumentując, iż psują one krajobraz kulturowy. Powołali się na europejską tożsamość.

Burka zrobiła światową karierę dzięki talibom, którzy narzucili afgańskim kobietom obowiązek ich noszenia. Odtąd zaczęto na Zachodzie określać tym terminem wszystkie typy zasłon kryjących niewiastę wraz z twarzą. Kiedy jednak chcielibyśmy kupić taki strój w Afganistanie, pytajmy o czadri, nieliczni bowiem wiedzą tam, co to burka. Błękitne zasłony z bawełnianą kratownicą na oczy wciąż są popularne, z roku na rok bardziej. Nie trzeba znać wymiarów, czadri kupuje się na wzrost, wystarczy pokazać na framudze: dotąd, i wybrać model. Pozornie wszystkie wyglądają tak samo, ale różnice są spore - na przykład we wzorze kratownicy albo długości części przedniej, te bardziej swobodne sięgają do bioder, konserwatywne - do ziemi. Lokalni watażkowie na południu, tak pro-, jak i antyrządowi, nakłaniają do ich noszenia, ale w dużych miastach kobiety czynią to dobrowolnie. Największe zagęszczenie burek na metr kwadratowy odnotowują zresztą Herat i Mazar-i Szarif uchodzące za najbardziej liberalne w kraju.

Podobnie w Europie. Kobiety same wybierają radykalny strój, rzadko jest to tradycja przywieziona z kraju pochodzenia. W dodatku jedna czwarta z 1900 zawoalowanych od stóp do głowy mieszkanek V Republiki to rodowite Francuzki, które przeszły na islam. Nie robią tego, by łamać prawa kobiet, zasady współżycia społecznego, ładu publicznego i bezpieczeństwa państwa. One porzuciły europejską tożsamość. A jeśli Zachód chce im tego zabronić, powinien czynić to z otwartą przyłbicą w imię obrony owej tożsamości.

@RY1@i02/2010/137/i02.2010.137.000.0018.001.jpg@RY2@

Fot. Forum

@RY1@i02/2010/137/i02.2010.137.000.0018.002.jpg@RY2@

Fot. Piotr Gęsicki

Andrzej Talaga

Andrzej Talaga

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.