Kim jest tajemniczy Pan Rynek?
Rynki stają się w coraz większym stopniu anonimowe. W ciągu sekundy zawierane są miliony komputerowych transakcji, ale do większości z nich wciąż dochodzi dlatego, że to ludzie podejmują takie decyzje. Jest ich jednak bardzo wielu i nie muszą ujawniać, kim są.
Ponieważ źle się czujemy z taką bezosobowością, używamy takich fraz, jak "rynek myśli" albo "możemy zapytać rynku". Benjamin Graham, ojciec inwestowania w wartość, wymyślił określenie "Pan Rynek" dla humorzastego osobnika, którego irracjonalny optymizm i nieuzasadniony pesymizm stwarzają od czasu do czasu możliwości transakcyjne. Jednak Pan Rynek nie istnieje; tylko ludzie potrafią myśleć.
Anonimowość rynków cieszy polityczną prawicę, która traktuje ją jako równowagę dla władzy państwa, i doprowadza do furii lewicę, która lamentuje, że wolność rynków jest wyjęta spod demokratycznej kontroli. Polityka monetarna - ulubiona przez prawicę forma zarządzania - dyscyplinuje wydatki poprzez wyższe stopy procentowe. Z kolei polityka fiskalna, do której skłania się lewica, wymaga wyborów politycznych dotyczących poziomu opodatkowania i wydatków publicznych. Oczywiście politycy i biznesmeni wszelkiej politycznej maści są źli, gdy anonimowe rynki nie podzielają ich oceny wartości godziwej. Anonimowemu rynkowi nie można niczego narzucić ani pokonać go w debacie. Anonimowy rynek nie tylko kwestionuje strategie polityczne i biznesowe, ale może również osłabić polityków i firmy, które za nimi stoją. Co daje nieodpowiedzialnym przed nikim pośrednikom prawo do tego - pytają liderzy polityki i biznesu.
Spekulanci czerpią swoją władzę z pieniędzy, którymi potwierdzają wyrażane przez siebie poglądy. Gadać można za darmo, ale prowadzić krótką sprzedaż już nie. Najbardziej zagorzali zwolennicy kapitalizmu twierdzą, że to rynek, a nie urna wyborcza, jest prawdziwie demokratycznym forum. Spekulanci czasami skutecznie narzucają swoje poglądy - tak było w 1992 r., kiedy Wielka Brytania została zmuszona do opuszczenia węża walutowego, w 2001 r., kiedy grający na zniżkę przyspieszyli upadek Enronu, albo podczas tąpnięcia kursów akcji banków i innych instytucji finansowych w 2008 r. W każdym z tych przypadków dalsze wydarzenia pokazywały, że ocena spekulantów była właściwa, a panglossjańskie zapewnienia polityków i biznesmenów nie. Kursu funta w wysokości 2,95 marki niemieckiej nie dało się utrzymać. Zarówno model biznesowy Enronu, jak i bilanse banków były puszkami Pandory. Anonimowość jest często najskuteczniejszą metodą powiedzenia prawdy możnym. I czasami jedyną.
tłum. tk
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
John Kay
publicysta "Financial Timesa"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu