Potrząsnąć Łukaszenką
Łukaszenka zyskiwał, lawirując między Rosją a Unią, ostatnio jednak spłatał figla im obu, co może go drogo kosztować, a naszą politykę wschodnią odesłać do lamusa. Czas pokazać mu, kto tu jest górą.
W przemówieniu do narodu oskarżył Moskwę o rujnowanie Białorusi, przed niedzielnymi wyborami lokalnymi zaś okazało się, że nie spełnił obietnic danych UE, nie dopuścił opozycyjnych obserwatorów do komisji wyborczych.
Polska próbowała wobec Mińska zarówno ostracyzmu, jak i kuszenia profitami w zamian za współpracę. Bojkotowanie reżimu nie odniosło skutku, nasi protegowani okazali się niezdolni do rzucenia Łukaszence rękawicy. Korzystniejsza wydaje się polityka stopniowego przeciągania go na naszą stronę. Białoruś wahająca się między Wschodem a Zachodem, ale przy tym stabilna, jest niezłym buforem.
Łukaszenka musi jednak wypełniać zobowiązania. Jeśli nie - powinniśmy go do tego zmusić, odcinając zachodnie fundusze. Tylko wtedy uszanuje siłę UE. Wcale nie zwróci się wówczas do Rosji, dobrze bowiem wie, że to ona jest prawdziwym zagrożeniem dla jego władzy. Potrzebuje nas.
@RY1@i02/2010/079/i02.2010.079.000.002d.001.jpg@RY2@
Andrzej Talaga
Andrzej Talaga
andrzej.talaga@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu