Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Trudno udowodnić winę Goldman Sachs

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Przypuszczając atak na Goldman Sachs, najbardziej prestiżowy bank inwestycyjny na Wall Street, i oskarżając go o oszustwo przy handlu papierami wartościowymi, amerykańska Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) wpakowała się na nie lada minę.

Reakcja Goldmana - zaprzeczenie zarzutom i zdecydowane poparcie dla Fabrice Tourrea, wiceprezesa, który pracował przy transakcji będącej przedmiotem śledztwa - odzwierciedla przekonanie, że bank zostanie oczyszczony w sądzie. SEC z pewnością nie ma przeciwko niemu mocnych dowodów.

Najbardziej niebezpieczny aspekt sprawy ma związek z tym, czego nie ma w dokumentach dotyczących skolateralizowanych papierów dłużnych (CDO), w które zainwestował niemiecki bank IKB. Ktokolwiek czytałby te dokumenty w pojedynkę, nie miałby szans dowiedzieć się o roli, jaką w sprawie odegrał fundusz hedgingowy Johna Paulsona.

Paulson & Co nie jest wymieniony z nazwy, nie ma też nawiązań do ACA, "agenta portfelowego", który wybierał wspomniane papiery wartościowe do transakcji w imieniu Goldmana.

SEC oskarża również Tourrea, że sugerował on ACA, iż Paulson obejmie w transakcji długą pozycję, kupując najbardziej ryzykowną "transzę CDO". Transza ta nigdy nie została w rzeczywistości sprzedana - co jasno wynika z dokumentów ofertowych. W praktyce na pomysł transakcji wpadł Paulson, mając nadzieję, że obligacje subprime zaczną wkrótce tracić na wartości, a następnie zapłacił Goldmanowi 15 mld dol. za zorganizowanie i przeprowadzenie transakcji.

Zdaniem linii obrony Goldmana wszyscy na rynku wiedzieli, że agenci portfelowi będą poddawani naciskowi zarówno ze strony grających na zwyżkę, jak i na zniżkę. Jak również, że to ACA miała głos rozstrzygający. Problem polega na tym, że stwierdzenie, że "wszyscy powinni o tym wiedzieć", może nie zabrzmieć zbyt przekonywająco dla ławy przysięgłych.

Jednak dowody na to, że Goldman i Tourre aktywnie wprowadzali w błąd IKB na temat transakcji, nie ujawniając wszystkich danych, są słabe. Nie ma "dymiącego pistoletu", czyli na przykład mejla, w którym Tourre stwierdzałby, że papiery wartościowe, o których mowa, są nic nie warte.

W jednym z mejli do przyjaciela nazywa spotkanie z ACA i Paulsonem surrealistycznym. W innym mówi o "wspaniałej postawie Faba w środku tych egzotycznych, wysoce lewarowanych transakcji". Nazywa w nim niektóre syntetyczne CDO-sy monstrualnymi.

Taki rodzaj uogólnienia jest mniej szkodliwy niż dla przykładu mejl wysłany przez Henryego Blodgeta, w 2000 roku analityka Merrill Lynch, w którym nazywał on spółkę rekomendowaną przez siebie inwestorom kupą gówna. W wyniku tych wydarzeń został później pozbawiony prawa do wykonywania zawodu.

Fakt, że ktoś grał na zniżkę papierów, w które inwestował IKB, bez względu na to, czy był to sam Goldman, czy inny inwestor, nie powinien być zaskoczeniem dla niemieckiego banku. Taka jest natura transakcji.

Inwestując, IKB de facto sprzedawał ochronę kredytową dla danych papierów wartościowych - regularnie pobierał gotówkę za wzięcie na siebie ryzyka upadłości emitenta obligacji. Musiał wiedzieć, że kto inny obejmie przeciwną, krótką pozycję. Tym inwestorem był Paulson, ale zarówno Goldman, jak i ACA dokonali inwestycji równolegle z IKB, które przyniosły im straty. Goldman stracił 90 milionów dolarów netto po uwzględnieniu wynoszącej 15 milionów dolarów prowizji, zaś IKB stracił 841 milionów dolarów i popadł w poważne tarapaty finansowe w wyniku tej i innych transakcji.

To podstawowa luka w rozumowaniu SEC - skoro zarówno Goldman, jak i ACA wiedziały, że tworzą instrumenty finansowe, które prawdopodobnie okażą się bezwartościowe, a następnie w złej wierze odsprzedały je IKB, to dlaczego same w nie zainwestowały?

Nic z tego nie robi większej różnicy dla osądu opinii publicznej ani dla politycznej dynamiki zmierzającej do wyczyszczenia pozagiełdowego rynku derywatów, na który Wall Street władowała się podczas boomu. Nawet jeżeli to, co robił Goldman, było legalne, trudno to wytłumaczyć po fakcie.

Obecne regulacje dotyczące papierów wartościowych nie nakładają na bank obowiązku ujawnienia udziału Paulsona ani faktu, że otrzymał on dużą prowizję od niewymienionego z nazwy inwestora. Jest mało prawdopodobne, by w przyszłości przepisy pozwalały bankom inwestycyjnym na taką furtkę.

Jednak czy Goldman jest winny oszustwa przy transakcjach z użyciem papierów wartościowych, to zupełnie inna sprawa. SEC zaatakowała Goldmana i jego inwestorów z grubej rury, ale to dopiero pierwsza runda pojedynku.

tłum. TK

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

John Gapper

publicysta "Financial Timesa"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.