Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Kuszenie Brata PIT-a

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Warszawa właśnie rozpoczęła kampanię, w której Brat PIT namawia mieszkańców stolicy płacących podatki w innych miastach, aby przenieśli swoje rozliczenia do miejsca ich faktycznego zamieszkania.

partner w Ernst & Young

@RY1@i02/2010/061/i02.2010.061.086.002b.001.jpg@RY2@

Krzysztof Sachs, partner w Ernst & Young

Jesteśmy coraz bardziej mobilni, coraz częściej w poszukiwaniu lepszej pracy, możliwości rozwoju przenosimy się z miasta do miasta, a nawet z kraju do kraju. A z nami zwykle, choć nie zawsze, nasze rozliczenia podatkowe.

W czasach, kiedy obowiązek meldunkowy przestał de facto podążać za faktycznym miejscem zamieszkania, oficjalny adres, a co za tym idzie - również urząd skarbowy, to w dużej mierze kwestia naszego wyboru. Coraz lepiej rozumieją to lokalne samorządy, odwołujące się do różnych wartości, aby zwiększyć liczbę swoich podatników. Jedne apelują do faktycznych mieszkańców, aby zasilali budżet miasta, z którego udogodnień rzeczywiście na co dzień korzystają. Inne odwołują się do lokalnego patriotyzmu i namawiają tych, którzy wyemigrowali do większych metropolii, aby swoimi podatkami wspierali miasto rodzinne.

A może walkę o większą liczbę podatników (klientów?) podjęłyby również urzędy skarbowe? Przecież i one rozliczane są ze zrealizowanych wpływów. W końcu coraz więcej instytucji publicznych w widoczny sposób zmienia swój wizerunek i poziom jakości obsługi klienta.

Mamy już urzędy pocztowe, w których na odebranie listu nie trzeba czekać cały wieczór, czy urzędy komunikacji, w których rejestracja pojazdu to czysta przyjemność. Czemu by i fiskus nie zadbał o lepszy komfort podatników, bardziej czytelną informację, krótsze kolejki, milsze urzędniczki, gotowe zawsze wyjaśnić zagubionym podatnikom wszelkie zawiłości prawa podatkowego. Już widzę oczyma wyobraźni te plakaty wiszące w holu: "Płać podatki w naszym urzędzie", "Tylko u nas zapłacisz bez kolejki!", "W naszym urzędzie najniższe stawki i zawsze korzystne interpretacje". Ech, chyba się rozmarzyłem...

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.