Pozorne oszczędności
Kilka miesięcy temu policjanci demonstrowali w Warszawie i Krakowie. Chcieli, by rząd wypłacił im zaległe dodatki do pensji. W tym samym czasie premier i minister finansów cieszyli się na Giełdzie Papierów Wartościowych, że polska gospodarka znakomicie radzi sobie z kryzysem, a budżet wcale nie jest w tak złym stanie, jak wieszczy opozycja.
Dziś trzeba ich spytać: jakim kosztem, panowie? Bo jeżeli brakuje na szkolenia dla policjantów, to psu na budę takie oszczędności. Są pozorne. A już na absurd zakrawa sytuacja, w której stać było policję na zakup superdrogich, szybkich motorów, ale brakuje jej pieniędzy na wykształcenie policjantów, którzy mogliby z nich korzystać. Ciekawe, jak dużą zasługę mają w tym ostatni dwaj premierzy, którzy szefów MSWiA wymieniają nader często. Ludwik Dorn, Janusz Kaczmarek, Władysław Stasiak, Grzegorz Schetyna i Jerzy Miller - tylu ministrów miało wpływ na policję i jej budżet w ciągu ostatnich 50 miesięcy. Każdy z inną wizją. Każdy z innymi priorytetami. Na refleksję jest późno, ale chyba jeszcze nie za poźno. Oby nie przytrafiły się nam kolejne juwenalia. A jeśli się zdarzą, zastanówmy się dwa razy, zanim winę zrzucimy na policjantów. Nie zarabiają aż tak dużo, by móc sobie sfinansować wszystkie niezbędne szkolenia.
@RY1@i02/2010/032/i02.2010.032.000.002c.001.jpg@RY2@
Mikołaj Wójcik
Mikołaj Wójcik
mikolaj.wojcik@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu