Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyznania reportera prasy tabloidowej

29 czerwca 2018

Ci, którzy zastanawiali się, czy będą jeszcze mogli zaufać brytyjskim tabloidom, już wiedzą, że nie. Przyczyniają się do tego złożone w tym tygodniu zeznania Piersa Morgana, który wypowiadał się mętnie przed komisją badającą okoliczności afery w dzienniku "News of the World". "To dyskusyjny punkt" - stwierdził Morgan w odpowiedzi na pytanie, czy pamiętniki, które pisał przez dziesięć lat do 2004 roku jako redaktor naczelny dzienników "Mirror" i "News of the World", zawierają rzetelne informacje. Miał poważne kłopoty z pamięcią. Ton jego wypowiedzi był agresywny, a odpowiedzi wymijające.

Wcześniej przed członkami komisji zeznawała Sharon Marshall, która w "News of the World" pisała artykuły o branży show biznesowej. Podczas wystąpienia poważnie deprecjonowała wagę pamiętników swego autorstwa "Tabloid Girl". "Trochę ten wątek podkręciłam. Bawiłam się prawdą... nie należy więc brać tego zbyt dosłownie" - mówiła.

W czyje tabloidowe wspomnienia powinniśmy zatem uwierzyć? Z braku jakichkolwiek innych, godnych zaufania, proponuję własne. Jako reporter prasy tabloidowej, najpierw przez krótki czas w "Mirror", a następnie, w latach osiemdziesiątych, przez trzy lata w "Daily Mail" zajmowałem się działką morderstwa. Nie był to mój najlepszy okres, ale wiele się wówczas nauczyłem przede wszystkim od tych, z którymi pracowałem. To smutne, że prasa popularna, specjalizująca się w tropieniu afer, stoczyła się tak nisko. Tabloidy odgrywają ważną rolę, mimo pogardy, z jaką spotykają się dziś z powodu obsesji na tle celebrytów i stosowania bezprawnych metod. Nie każdy, niestety, chce czytać "Financial Times", tabloidy mogą zaś wypełniać misję zabawiania i informowania czytelników, pilnowania polityków.

Większość reporterów, których znałem w czasie pracy w tabloidach, ciężko pracowała, by dokopać się do faktów w uczciwy sposób i zachowywała przyzwoitość w stosunku do tych, których spotkała. Zazwyczaj stykaliśmy się raczej ze zwyczajnymi ludźmi przyłapanymi na niezwykłych sprawach niż z celebrytami, którzy należeli wówczas do rzadkości i zachowywali się o wiele bardziej przyjaźnie niż dziś. Moi koledzy zachowywali się w porządku. Praca była często mało poważna, a ciągły wyścig, by wyciągać nieznane i zaskakujące ludzkie historie był przyczyną stałego niepokoju, a nawet zaglądania do kieliszka.

Z czasem "towarem powszechnego użytku" stali się celebryci. Tabloidy stopniowo traciły swe dotychczasowe pole działania. W efekcie zaczęły przejawiać coraz mniejsze zainteresowanie tym, na co zwraca uwagę Paul Dacre, redaktor naczelny "Daily Mail": "Dajcie głos tym, którzy są go pozbawieni, wyciągnijcie na jaw wykroczenia bogatych, potężnych i napuszonych". Jeśli prasa popularna chce odzyskać popularność, musi wziąć to pod uwagę.

Tłum. TK

"Financial Times"

John Gapper

publicysta "Financial Timesa"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.