Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Kryzys, zamieszki, rewolucje. Świat się kurczy

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Jeszcze kilkanaście lat temu świat wydawał się rozrastać. Pamiętam informacje o kolejnych państwach, które znosiły obowiązek posiadania wiz dla Polaków. Potem był Big Bang, czyli zniesienie obowiązku posiadania dokumentów innych niż dowód osobisty dla Polaków podróżujących po Unii Europejskiej, gdy nasz kraj przystąpił do Schengen.

Teraz jednak wydaje się, że świat zaczyna się kurczyć. Oczywiście, chodzi o ten świat bezpieczny, który można spokojnie bez obaw zwiedzać. Nie tak dawno pisaliśmy w "DGP" o tym, że rewolucje w Afryce Północnej w zasadzie wymazały ten obszar z mapy turystyki. Obrazki z manifestacji w Kairze przeplatają się z doniesieniami o masakrach Koptów. Fala zamieszek i demonstracji przetoczyła się przez Tunezję i Maroko.

Do tego dochodzi kryzys w Europie. Nie mam zamiaru twierdzić, że wyprawa do Hiszpanii czy Włoch jest równie ryzykowna co zwiedzanie piramid. Jednak podejrzewam, że obrazki z bardzo gwałtownych protestów Greków, informacje o kolejnych strajkach odbywających się w tym kraju mogą zniechęcić do wyjazdu pod Akropol. Na dodatek nadal tak naprawdę nie wiadomo, w jakim kierunku podąża Grecja. W końcu jeszcze dwa lata temu Egipt widziany z okien turystycznych autokarów także wydawał się dość spokojnym miejscem. Grecja również może zmienić się bardzo szybko. Nie mówię tylko o finansowych skutkach niewypłacalności. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że obecni politycy zapłacą za ten kryzys, pojawia się więc pytanie, kto przyjdzie na ich miejsce?

Stabilne i europejskie Włochy już od dawna rozdzierane są antagonizmem między bogatą Północą i biednym Południem. Jeśli ten kraj padnie, całkiem możliwe jest, że Północ uzna, że nie będzie płacić rachunków za drugą część kraju, bo sama ma własne kłopoty. O tym, że tego typu podziały mają znaczenie, może świadczyć przykład Belgii. Państwo, w którym siedzibę ma Komisja Europejska, jest podzielone na Flamandów i Walonów. Rozdźwięk jest na tyle potężny, że reprezentujące obie narodowości partie nie są w stanie dogadać się w sprawie rządu, choć przez świat przetacza się kryzys. W Hiszpanii Katalończycy od dawna starali się o większą autonomię. Trudno powiedzieć, czy przekraczające 21 proc. bezrobocie zjednoczy mieszkańców tego kraju, czy wprost przeciwnie - tylko ich podzieli.

Tym, którzy nie wierzą w takie scenariusze, podam przykład Polski - ani jeden z naszych sąsiadów (nie licząc granic morskich) sprzed 30 lat już nie istnieje. Może teraz przyszedł czas na zmiany w innych częściach Europy.

Wiadomo, że to kurczenie się świata to efekt kryzysu. Nie wiadomo jednak, czy mamy do czynienia z odstępstwem od normy, czy wprost przeciwnie - powrotem do niej. W końcu, jak pokazuje historia, długie okresy spokoju na naszym kontynencie były rzadkością. Za to wojny miewaliśmy nawet stuletnie.

Marek Siudaj

zastępca kierownika działu branże i finanse

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.