Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Lepiej być łupkoentuzjastą. By ludziom żyło się lepiej, a kraj opływał w dostatek

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Przynajmniej na chwilę porzućmy wątpliwości. Przyjmijmy: mamy w Polsce takie zasoby gazu łupkowego, że ich przemysłowa eksploatacja jest opłacalna. Zostańmy łupkoentuzjastami.

Otóż okazuje się, że oprócz kwestii czysto energetycznych, z do znudzenia już powtarzanym bezpieczeństwem energetycznym na czele, ma szanse w tym kraju pojawić się całkiem nowa gałąź gospodarki. Zatrudnienie na poziomie 100 tys. dobrze opłacanych pracowników naprawdę może robić wrażenie.

Co zatem zrobić, żeby ludziom żyło się lepiej, a kraj opływał w dostatek? W zasadzie w kwestii łupków nie do przezwyciężenia jest tylko jedna rzecz: geologia. Cała reszta znajduje się po stronie człowieka, a właściwie ściśle określonej grupy ludzi, czyli rządzących. Zadania dla nich można podzielić na dwa rodzaje: zewnętrzne i wewnętrzne. I dodać do tego założenie, że sprawy łupków nie można przegrać, gdyż tym samym przegrałyby tysiące ludzi w Polsce.

Ciśnienie wobec łupków rośnie, i to jest właśnie zewnętrzne zadanie dla rządzących i dyplomatów. W Unii Europejskiej mamy już coś w rodzaju kampanii przeciw niekonwencjonalnemu wydobyciu gazu. Ma ono być zagrożeniem dla ludzkości, gdyż szkodzi środowisku. Co prawda nie ma na to żadnych wiarygodnych badań, a cały spór wpisuje się w ogólnoeuropejską energetyczną próbę sił. Tyle że to, co w tej chwili wygląda na odosobniony protest grupy europarlamentarzystów, wkrótce może przestać nim być. A konflikt z Brukselą w kwestiach środowiskowych może bardzo szybko przybrać kształt sporu wagi ciężkiej. Czy jesteśmy do niego przygotowani? Uzbrojeni w argumenty, badania i analizy?

Na tym tle to, co trzeba zrobić w kraju, z pozoru wygląda bardzo prosto. Nie przeszkadzać. Zliberalizować rynek gazu. Stworzyć takie prawo, które zarówno zapewniałoby opłacalność kosztownego wydobycia, jak i na tyle zabezpieczyło interesy państwa, żeby tych przepisów nie trzeba było natychmiast zmieniać w atmosferze skandalu i przekrętu. Tylko tyle, choć jak na Polskę - chyba aż tyle.

@RY1@i02/2011/207/i02.2011.207.00000020c.802.jpg@RY2@

Marcin Piasecki, zastępca redaktora naczelnego

Marcin Piasecki

zastępca redaktora naczelnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.