Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Dotacyjna ruletka

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Przygotowanie firmy do nowej inwestycji, która ma być finansowana ze środków unijnych, to zazwyczaj kilkadziesiąt stron dokumentacji, kilkaset godzin pracy zaangażowanych w projekt pracowników, pieniądze wydane na konsultantów, prawników czy księgowych. Dlatego też ubieganie się o dotacje dawno przestało być dla przedsiębiorców romantyczną przygodą, a zaczęło być traktowane jak normalny biznes. A w biznesie wiadomo - jeśli inwestujemy, to chcemy na tym zarobić.

Tymczasem system dystrybucji unijnego wsparcia dla firm w ostatnim czasie zaczął niebezpiecznie przypominać grę w ruletkę. Wszystko przez olbrzymią liczbę chętnych na dotacje i bardzo skromne budżety, które pozostały do podziału. Nieważne było, jak dobry projekt przygotujesz i ile pracy w to włożysz. Pieniędzy starczy dla może kilku procent zainteresowanych. I jeśli będziesz miał szczęście, to ruletka zatrzyma się na obstawionym polu i dostaniesz grant.

Niestety w tej rozgrywce trzeba jeszcze pokonać krupiera. Jak twierdzą przedsiębiorcy, przeszkodą w drodze po unijne środki jest wszechwładny, ale często omylny urzędnik, który może położyć niejeden dobry biznes. Wszyscy pamiętamy problemy polskich firm z sektora IT z fiskusem. Niesprawiedliwe decyzje, sprawy sądowe ciągnące się latami, bankructwa i niewypłacone odszkodowania.

Na szczęście przedsiębiorcy dostali do ręki skuteczną broń i nauczyli się jej używać. Szkoda tylko, że muszą po nią sięgać, zamiast dostać wsparcie unijne w normalny, biznesowy sposób.

@RY1@i02/2011/149/i02.2011.149.000.002f.001.jpg@RY2@

Mariusz Gawrychowski

Mariusz Gawrychowski

mariusz.gawrychowski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.