Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Po piętrach absurdu kominowej ustawy

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Zarobki prezesa Enei w zwykłych okolicznościach nie stanowiłyby łakomego kąska dla dziennikarzy. Ani one najwyższe na tle menedżmentu dużych firm w Polsce, ani specjalnie kontrowersyjne, skoro zgodziła się na nie rada nadzorcza, a akcjonariusze nie protestują.

Tylko że to, co przedstawiłem powyżej, dotyczyłoby Enei jako spółki prywatnej. A tak nie jest, w dodatku państwo od jakiegoś czasu nie potrafi poznańskiej firmy sprzedać. To rodzi całkowicie chore konsekwencje.

Problem nie leży nawet w ustawie kominowej. Ta jedynie dokłada kolejne piętro do tego absurdu. Rzecz w tym, że nawet bez kominówki o wyborze szefów potężnych firm i o ich zarobkach decydują urzędnicy i politycy. Oczywiście można się bronić, że przecież często to spółki obecne na giełdzie, częściowo posiadające prywatnych akcjonariuszy, a każda z nich ma radę nadzorczą, która decyduje o sprawach personalnych. Przypomnę zatem, że nie tak dawno temu został opracowany model nominacji do rad nadzorczych spółek Skarbu Państwa przez Radę Gospodarczą przy premierze. Stwarzał szansę na niezależność tychże rad. I co? Utknął w Sejmie.

To jeden z wielu dowodów na banalną prawdę, że politycy bronią swych wpływów w firmach jak mogą. I będą to robić. A wobec swoich protegowanych menedżerów przymkną oko na próby obejścia kominówki. Nie ma to wiele wspólnego z troską o skuteczne prowadzenie biznesu. Oczywiście zupełnie pomija też kwestię dotyczącą kompetencji tego czy innego prezesa. A jego zarobków nie wycenia już nikt - ani rynek, ani akcjonariusze. Tylko ktoś siedzący za biurkiem w rządowych gmachach.

@RY1@i02/2011/145/i02.2011.145.000.002f.001.jpg@RY2@

Marcin Piasecki

Marcin Piasecki

marcin.piasecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.