Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Tak się załatwia interesy w miedzi

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

To był majstersztyk. Prezes KGHM Herbert Wirth i związkowi liderzy wykonali kawał dobrej roboty podczas wczorajszej rozróby przed siedzibą firmy. Dziwne? Nie - przemyślane. Prezes zrobił, co do niego należało. Wyszedł do demonstrujących, próbował do nich mówić, został zwyzywany, obrzucony jajkami i puszkami z piwem, więc się cofnął. Przekaz, jaki uzyskał, jest jasny i bardzo korzystny: z tymi ludźmi nie da się rozmawiać, to zadymiarze, a nie związkowcy, przypominają bandytów ze stadionów. Przekaz niestety w dużej mierze prawdziwy.

Ciekawsza była postawa związkowych bossów, z posłem Ryszardem Zbrzyznym na czele. Niby byli ze swoimi ludźmi, a tak do końca z nimi nie byli. Najpierw podżegali do zadymy, a potem się w nią niespecjalnie zaangażowali. Dzięki temu ustawili się w niesłychanie wygodnej sytuacji. Przekaz: załoga jest wściekła, my bardziej odpowiedzialni. Tylko my jesteśmy w stanie powstrzymać te emocje, więc jesteśmy potrzebni. Nie tylko w związkach, lecz także całemu kombinatowi, również na przykład na trudnym, lecz dobrze opłacanym odcinku rad nadzorczych. To z nami, bardziej cywilizowanymi, należy rozmawiać. Widzicie, co może się dziać.

I prezes, i związkowi szefowie wygrali na tej zadymie. Kto przegrał? Pewnie szeregowi związkowcy z KGHM niemający nic wspólnego z kolegami zadymiarzami. Z nimi już nikt niczego nie będzie negocjował. Chyba że przez pośredników w rodzaju posła Zbrzyznego. I oczywiście - po ich myśli.

@RY1@i02/2011/087/i02.2011.087.000.002e.001.jpg@RY2@

Marcin Piasecki

Marcin Piasecki

marcin.piasecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.