Europa musi działać, a nie bankrutować
Decydenci strefy euro zatrzymali się w pół drogi w ratowaniu podupadłych peryferii
W walce z kryzysem dłużnym w strefie euro udało się na razie osiagnąć odsunięcie problemu w czasie. Jeżeli decydenci nie zaczną działać, wydarzenia wymuszą własne rozwiązania.
Europejski fundusz stabilizacji finansowej, który daje kredyty podupadłym państwom, okazał się złym narzędziem do zarządzania kryzysem. Pakiet ratunkowy dla Irlandii i przyjęcie wniosku o pomoc dla Portugalii nie uspokoiły rynków dłużnych. Także pierwowzór EFSF - wspierany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy program dla Grecji - zdołał przywrócić Ateny na rynki dłużne tylko na krótki okres.
A przecież nie tak miało być. Pomoc dla Grecji i EFSF miały przekonać rynki, że strefa euro wierzy w zdolność podupadłych peryferii do obsługi zadłużenia. Za tym przekonaniem miały pójść pieniądze, tak by prywatni inwestorzy mogli bez obaw oferować kredyty. O ten cel wciąż warto zabiegać. Inwestorzy obawiają się, że państwo nie jest w stanie samo się zrefinansować na możliwych do udźwignięcia warunkach, przez co ich obawy stają się samospełniającą się przepowiednią. A wypłacalność jest funkcją kosztów odsetek i to stopa, po jakiej kraj może pożyczyć, a nie jedynie skłonność rynków do pożyczania określa, czy dług jest możliwy do udźwignięcia.
Jednak rynki zdają się w to nie wierzyć. Winę za to ponoszą europejscy liderzy. Ustalili cel, ale nie środki. Tworząc fundusz do sfinansowania potrzeb finansowych peryferii, kraje, z których kieszeni mają pochodzić pieniądze, nie pozostawiły wątpliwości, że po 2013 roku będą mniej łaskawe. Następca EFSF, europejski mechanizm stabilizacyjny (ESM), będzie miał tylko nieznacznie więcej środków niż sam EFSF. Decydenci muszą działać dalej, bo narodowe partykularyzmy zabiły wszelką szansę na zwiększenie siły działania EFSF lub ESM. Należy przygotować plan B dla finansowania Grecji, jeżeli kraj ten nie będzie w stanie pozyskać finansowania rynkowego w 2012 roku. Powinno być oczywiste, że EFSF może wypełnić tę lukę, jeżeli Grecja będzie się trzymać tego programu. Po drugie, opcja kupna obligacji na rynku wtórnym musi zostać ponownie rozważona. Niemieccy parlamentarzyści początkowo wykluczyli Berlin z ESM. Niemiecki rząd musi powrócić do tej kwestii. Tak czy inaczej EFSF musi mieć prawo dokonywania zakupów obligacji na rynku wtórnym.Te opcje powiodą się przy dużym szczęściu i ciężkiej pracy. Trzeba jednak spróbować. Przedwczesne byłoby zaakceptowanie upadłości, której konsekwencje wstrząsnęłyby całą strefą euro i nie tylko, i zrezygnowanie z pilnie potrzebnych reform na peryferiach.
tŁum. TK
© The Financial Times Limited 2011. All Rights Reserved
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu