Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Zaradni i przedsiębiorczy - to właśnie nasza mentalność

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Na początek krzepiący cytat, choć jego stylistyka pozostaje nieco zawiła: "Utrzymująca się wysoka dynamika aktywności gospodarczej w świecie korzystnie wpływa na eksport strefy euro (...). Stopa wzrostu spożycia w strefie euro również powinna się stopniowo podnosić, zgodnie z oczekiwaną dynamiką realnych dochodów do dyspozycji, w miarę dalszej poprawy sytuacji na rynku pracy. (...) Zagrożenia dla przyszłego wzrostu gospodarczego wydają się w krótkim okresie zrównoważone, natomiast w dalszej perspektywie przeważa ryzyko jego spowolnienia, głównie w związku z możliwością dalszych podwyżek cen ropy, nieskoordynowanym usuwaniem nierównowagi gospodarczej na świecie oraz potencjalnymi naciskami na zwiększenie protekcjonizmu". Cytat pochodzi z lata 2006 r., z nie byle jakiego źródła, bo z "Biuletynu Miesięcznego Europejskiego Banku Centralnego".

Rozwój wypadków pokazał, że eksperci EBC bardzo się mylili. Zresztą nie tylko oni. Dwa lata później przez świat przeszło tsunami w postaci kryzysu finansowego, cztery lata później zaczęła trzeszczeć strefa euro. Co więcej, w 2006 r. przyczyny kryzysu były doskonale widoczne i nie miały wiele wspólnego z cenami ropy. Puchła bańka na rynku nieruchomości, a zadłużenie państw strefy euro przekroczyło granice rozsądku. Naprawdę, nietrudno było zidentyfikować zagrożenia.

W nietrafionych prognozach EBC prezentował urzędowy optymizm, tak charakterystyczny dla przedkryzysowej rzeczywistości. Teraz, w końcówce 2012 r. mamy dla odmiany obowiązkową falę pesymizmu. Na osobę niepoważną wychodzi ten, kto z nadzieją mówi o sytuacji w kolejnych dwunastu miesiącach. W najlepszym razie możemy usłyszeć, że rok 2013 będzie niesłychanie trudny, być może coś drgnie w drugiej jego połowie, ale to nic pewnego.

Słowem, publicysta, zwłaszcza zajmujący się ekonomią, który chce tchnąć choć trochę świątecznej wiary w przyszłość, znajduje się w trudnej sytuacji. Chociaż...trzeba przecież przypomnieć, że to, co nazywamy kryzysem, to nie tylko kwestia statystyk, ale również stanu umysłów. Statystyki mówią, że niekoniecznie może być z tym najlepiej: marna sytuacja na rynku pracy, pensje w najlepszym razie stojące w miejscu - już te dwie rzeczy sprawiają, że wstrzymujemy się z zakupami, wskaźniki konsumpcji wyglądają słabo.

No dobrze, ale stan umysłów to sprawa znacznie szersza, dotycząca mentalności. Dużo zresztą na nią, w wydaniu polskim, narzekamy. I nie zawsze słusznie. Bo polska mentalność to także nieprawdopodobna umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Takich, przy których dzisiejsze spowolnienie gospodarcze to drobiazg. Polska mentalność to pęd do przedsiębiorczości, pod tym względem znajdujemy się w światowej czołówce. Te dwie cechy zadecydowały o polskim sukcesie ostatnich 20 lat. Tak, sukcesie, wbrew temu, co podpowiada kolejny, mniej już korzystny element naszej mentalności, czyli malkontenctwo.

Wróćmy jednak do naszych atutów. Przecież zaradność i przedsiębiorczość z Polaków nie wyparowały. Dzięki temu 2013 rok będzie łatwiejszy. Ciepłych świąt.

@RY1@i02/2012/248/i02.2012.248.00000060a.802.jpg@RY2@

Marcin Piasecki, wydawca Dziennika Gazety Prawnej

Marcin Piasecki

wydawca Dziennika Gazety Prawnej

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.