Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Medialny szum to zła inspiracja dla zmiany prawa

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Po strzelaninie w amerykańskiej Aurorze wielu Europejczyków zareagowało niedowierzaniem, że nawet ta masakra nie przekonała opinii publicznej w USA, iż potrzebna jest kontrola dostępu do broni. Jednak przedstawianie projektów ustaw w odpowiedzi na drastyczne zdarzenia nie jest wcale najlepszym rozwiązaniem.

Po tym, jak latem 2000 r. ośmioletnia Sarah Payne została zamordowana przez mieszkającego nieopodal pedofila, Rebecca Brooks, redaktor naczelna "News of the World", rozpoczęła kampanię na rzecz zmiany prawa. Jej propozycja zakładała utworzenie rejestru przestępców seksualnych, który zostanie udostępniony opinii publicznej. Przedsięwzięcie cieszyło się wielkim poparciem, powstały samozwańcze grupy samoobrony obywatelskiej. Po kolejnych głośnych atakach pedofilskich w 2002 r. kampania ruszyła ze zdwojoną siłą.

Wpływ działań "News of the World" jest wyraźnie widoczny w statystykach brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych. W Anglii i Walii uprowadzanych jest rocznie od 500 do 600 dzieci. W latach 2002 - 2005 liczba ta wzrosła niemal dwukrotnie, osiągając apogeum w latach 2004 - 2005, a następnie malejąc, by w ostatnich latach powrócić do normy. Prawdopodobnym wytłumaczeniem tego zjawiska jest efekt działania mediów.

Definicja uprowadzenia wcale nie jest jednoznaczna. W większości przypadków uprowadzenia dziecka dokonuje były małżonek lub partner albo inny członek rodziny. Porwania przez obce osoby najczęściej nie mają nic wspólnego z pedofilią - są dokonywane przez zdesperowane złodziejki dzieci i szybko wykrywane. Po zakrojonej na szeroką skalę kampanii medialnej rodzice najprawdopodobniej szybciej zgłaszali zaginięcie dzieci na policję, a ta była bardziej skłonna rejestrować te incydenty jako uprowadzenia.

Niestety, efekt wywołany przez tabloid potwierdza się, jeśli spojrzeć na dane dotyczące zabójstw dzieci popełnianych przez obce osoby. W Anglii i Walii zwykle zdarza się od 5 do 10 takich wypadków rocznie. Jednak w latach 2002 - 2003 miało miejsce 17, a w kolejnym roku 15 takich zdarzeń. Później liczba zabójstw zaczęła maleć, a w ostatnich pięciu latach powróciła do normy. Trudno nie dojść do wniosku, że wśród dewiantów popełniających zbrodnie rozgłos, jaki zapewniają media, wywołuje chęć naśladowania.

Groźba uprowadzenia dziecka przez pedofila jest bardzo niska. Na milion dzieci umrze 250, większość z przyczyn naturalnych: 30 w wyniku wypadków samochodowych, 6 utonie, a 3 zostanie zamordowanych, najczęściej przez własnych rodziców. Raz na pięć lat jedno dziecko na milion zostanie zamordowane przez obcą osobę.

W świecie pełnym informacji wydarzenia mające wpływ na nietypowe zachowanie najbardziej się wybijają. Wypadki takie jak masakra w Kolorado poruszają nas właśnie dlatego, że są rzadkie. Nasz system odniesienia opiera się na tym, co podadzą nam media. A to nakłada na nie szczególną odpowiedzialność.

John Kay

publicysta "Financial Timesa"

tłum. TK

© The Financial Times Limited 2012. All Rights Reserved

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.