Puchnij jak bańka, żyj jak wańka-wstańka
Wielokrotnie przerabialiśmy dowcipy z przyśpiewką "Polacy, nic się nie stało", wicepremier i minister gospodarki Waldemar Pawlak nie dla żartu podśpiewuje teraz: "Nic się nie stało, PBG, nic się nie stało!". PBG to budowlana spółka zaangażowana w realizację największych w naszym kraju projektów - "zbyt duża, by upaść". Dlatego Pawlak proponuje, aby rząd przejął większość jej udziałów, co de facto oznaczałoby nacjonalizację spółki.
Resort gospodarki wskazuje, że ten pomysł zyskał już aprobatę bankierów. Trudno, żeby było inaczej! Pieniądze przekazane PBG trafią do banków, w których firma się zapożyczyła. W ten sposób bankierzy nie poniosą strat, co, jak komentuje minister Pawlak, byłoby dla gospodarki bardzo niekorzystne. Co prawda, to prawda - bankructwa nie są dla gospodarki korzystne. Chyba że jest to gospodarka kapitalistyczna, która nakazuje władzy życzliwie wspierać rynek, a nie wybrane po uważaniu przedsiębiorstwa. PBG zostało wsparte przez liczne kontrakty państwowe, napuchło jak bańka i chce teraz żyć jako wańka-wstańka.
Morał z tej historii jest jasny - jak jesteś dużą firmą, napożyczaj się, ile wlezie, a państwo i tak spłaci twoje długi. Minister użyje do tego naszych pieniędzy. A jeśli jesteś bankiem: dalej pożyczaj bez opamiętania, w najgorszym razie dług zwróci ci rząd. Nierentowne przedsięwzięcia zaczęte przez bankrutujące przedsiębiorstwa będą realizowane za pieniądze zabrane firmom sprawnie funkcjonującym. Jaki więc sygnał dostają duże spółki, aby działać zyskownie? Żaden.
Wykonywanie porządnie swojej pracy nie cieszy się w oczach rządzących odpowiednią renomą, dopiero zawalenie roboty może kogoś zainteresować. To właśnie te dobre firmy powinny za każdą złotówkę daną bankrutom otrzymywać dwa złote. Niekoniecznie w realnej gotówce. Rząd ma tu wiele możliwości działania niezwiązanych z bezpośrednią interwencją w życie firmy, m.in. ulgi podatkowe, proste stabilne prawo czy zapewnienie większej przewidywalności rozmaitych służb. Cokolwiek, co pokazałoby w końcu, że Polska ceni bardziej zwycięzców niż pokonanych.
@RY1@i02/2012/130/i02.2012.130.18600020a.802.jpg@RY2@
wojciech górski
Jan Wróbel, dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu