Brudna wojna
Szansa na to, żeby James Sikes stał się gwiazdą mediów, była minimalna. A jednak się udało, Sikes gościł na wszelkiego rodzaju czołówkach, także najpoważniejszych tytułów ekonomicznych. Wystarczyło, żeby - jak zeznawał - na kalifornijskiej autostradzie porwała go jego toyota prius. Sikes ponoć nie był w stanie zatrzymać samochodu, który bez przyczyny dodawał gazu. W końcu z pomocą policji udało się wyhamować i tym samym uratować ledwo żywego ze strachu kierowcę.
Działo się to ponad dwa lata temu. Pół Ameryki żyło wówczas kłopotami japońskiego koncernu z pedałami gazu w toyotach. Stąd popularność Sikesa i jego historii, która miała potwierdzać niebezpieczną usterkę w tych samochodach. Japończycy wdrożyli drobiazgowe śledztwo dotyczące tej i innych rzekomych awarii, podobnie uczyniła rządowa amerykańska agencja bezpieczeństwa ruchu drogowego. Na wszelki wypadek w milionach aut wymieniono dywaniki i lekko zmieniono konstrukcję pedału gazu. Tylko że żadne śledztwo nie wykazało, by w toyotach rzeczywiście dochodziło do awarii. Po długich miesiącach drobiazgowych testów japoński koncern został oficjalnie oczyszczony z zarzutów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.