Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Budujmy fabryki - pomysł całkiem realny

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Ostatnio Janusz Palikot zasygnalizował, iż państwo powinno budować fabryki. Na reakcję ekspertów nie trzeba było długo czekać - wszyscy mniej lub bardziej wyśmiali taką koncepcję. Mimo wszystko warto się zastanowić, czy faktycznie nie jest to recepta na obniżenie bezrobocia.

Mało kto wie, że udziałowcem koncernu samochodowego Volkswagen był od początku Land Dolna Saksonia (20 proc. udziałów). Obecnie firma zatrudnia kilkaset tysięcy osób i przynosi kilka miliardów euro dochodu rocznie. Jak widać silny udziałowiec państwowy lub samorządowy wcale nie musi być przeszkodą w rozwoju przedsiębiorstwa. Ostatnie lata pokazały, że mieszanki rządowo-samorządowe mogę przynieść całkiem niezłe efekty. Choćby tzw. schetynówki oraz orliki. Dzięki prostemu programowi budowy dróg lokalnych, w którym państwo i gminy po połowie podzieliły się kosztami, powstało naprawdę sporo tras. Orliki to równie ciekawa inicjatywa rządu Donalda Tuska, tutaj trzecim partnerem jest samorząd województwa. Może warto się zastanowić nad kolejnym projektem tego rodzaju, którego celem będzie tworzenie miejsc pracy. Samorząd zapewne chętnie bezpłatnie odda uzbrojone działki, pozostaje wybudowanie fabryki i produkcji czegoś, czym zalejemy rynki światowe. Janusz Palikot sugerował, aby postawić na przetwórstwo rolno-spożywcze. Faktycznie jest u nas sporo jabłek, truskawek czy warzyw. Niestety niemieckie musy jabłkowe są i tak tańsze od naszych, gdyż Niemcy są od nas bardziej zaawansowani technologicznie. Są w stanie wyprodukować tańsze produkty mimo droższych surowców.

Jak widać dopiero odpowiednie połączenie wielu czynników może na końcu gwarantować osiągnięcie sukcesu.

Należy więc dokonać solidnej analizy, w czym jesteśmy dobrzy i czym dysponujemy - a mam wrażenie, że jesteśmy lepsi, niż nam się wydaje. Takie opinie słyszę często od niemieckich przedsiębiorców.

Ale wróćmy do pomysłu budowy fabryk. Nasuwa się pytanie, kto konkretnie mógłby to robić w imieniu naszego państwa.

Najlepiej wybrać instytucję, która już się na tym zna, ma pewne doświadczenie i istniejące kontakty. Chyba nie ma nic lepszego od specjalnych stref ekonomicznych. Strefy ekonomiczne to spółki prawa handlowego, gdzie z reguły większościowym udziałowcem jest Skarb Państwa (gminy są również udziałowcami). W zasadzie wszystkie przynoszą zyski i mają odłożone kilka milionów oszczędności. Nie do końca wiadomo, jaki los będzie czekał je po 2020 r. Unia Europejska kręci nosem na ten nasz wymysł - to znaczy, że są one dla nas dobre i należy walczyć o przedłużenie działania stref na kolejne lata. Może warto jednak pójść krok dalej i właśnie za ich pomocą budować fabryki. W tym momencie nasuwa się pytanie, co takiego mogłyby takie firmy robić? Otóż w strefach już działa wiele różnych firm. Po pierwsze należałoby się spotkać z zarządami takich spółek i zapytać, co takiego ściągają z z zagranicy od swoich różnych podwykonawców (celowo napisałem z zagranicy, żeby nie zabierać chleba podwykonawcom istniejącym w Polsce). Jeżeli dojdziemy do wspólnego mianownika, podpisujemy stosowne umowy i za 8 miesięcy powstaje fabryka, która będzie produkować np. uszczelki dla silników Volkswagena, które być może do tej pory były importowane z innego kontynentu. Każdy region Polski charakteryzuje się inną specyfiką oraz dominującym branżami. Być może należy zaprosić do współpracy polskie perły gospodarcze: KGHM, ORLEN, PGE itd. i produkować rzeczy przydatne tym firmom. Jak widać pomysł budowy fabryk przez państwo, mimo że na pierwszy rzut oka trochę śmieszny - wcale nie musi być taki nierealny.

@RY1@i02/2012/094/i02.2012.094.088000200.803.jpg@RY2@

Bartłomiej Bartczak, burmistrz Gubina

Bartłomiej Bartczak

burmistrz Gubina

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.