Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Samorządowcom potrzebne jest wparcie po utracie pracy

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Ostatnio z zainteresowaniem śledziliśmy debatę o emeryturach. Warto przy tej okazji globalnie spojrzeć na nasz system emerytalny i pomyśleć o jego ciągłym usprawnianiu.

Na pewno liczba grup uprzywilejowanych powinna być mocno zredukowana. W przygranicznych miejscowościach widać jak na dłoni młodych strażników granicznych, którzy robią użytek ze swojego prawa i w stosunkowo młodym wieku przechodzą na emerytury. Dziwię się, że lobby samorządowe nigdy nie wypracowało żadnego sprawiedliwego rozwiązania dla swoich przedstawicieli. Może to dlatego, że burmistrzowie i wójtowie w zasadzie nie są zrzeszeni w żadnych związkach zawodowych, oprócz tego mamy sporą rotację na tych stanowiskach. Po ostatnich wyborach samorządowych byłem świadkiem zmian w okolicznych miejscowościach. Wielu samorządowców z kilkunastoletnim stażem przegrało wybory, w ich miejsce weszli nowi. Dramat takiego przegranego wójta czy burmistrza polega na tym, że trudno jest mu znaleźć jakąkolwiek pracę. Niektórzy, nawet mimo przychylnego nastawienia, nie zatrudnią przegranego włodarza, aby na starcie nie popsuć sobie relacji z nowymi władzami. W ten sposób człowiek, który przez 12 lub 16 lat oddawał się sprawom społeczności lokalnej, zostaje pozostawiony samemu sobie.

Mimo trudnych warunków pracy, wielkiego stresu oraz dużej odpowiedzialności samorządowcy nie mogą liczyć na żadne bonusy z systemu emerytalnego. W Niemczech byli burmistrzowie są chętnie zatrudniani w gospodarce, ich listy kontaktów w komórce są na tyle cenne, że raczej nie muszą się martwić o pracę. Tam samorządy są bardziej upartyjnione, burmistrz bez jakiejkolwiek partyjnej legitymacji jest rzadkością. Do tego przy partiach politycznych działają instytuty naukowe, które chętnie sięgają po doświadczonych polityków. U naszych zachodnich sąsiadów istnieją nawet związki przedsiębiorców, którzy sympatyzują z konkretną partią. W Polsce podobne mechanizmy jeszcze nie są często stosowane. Ostatnio jeden z byłych wójtów, który przegrał poprzednie wybory, wolał pobierać dalej zasiłek dla bezrobotnych, niż ryzykować niepewne zatrudnienie na 2 miesiące. To pokazuje, jak sytuacja jest dramatyczna. Być może starszym kolegom nie wypada o tym pisać, aby ktoś im nie zarzucił, iż myślą tylko o sobie - dlatego poruszam ten temat z myślą o nich.

Można powiedzieć, że zarobki w samorządzie są na tyle wysokie, iż każdy powinien sobie sam odłożyć na czarną godzinę. W rzeczywistości średnie zarobki samorządowców oscylują między 5 a 7 tys. zł netto miesięcznie. Jeżeli gmina nie posiada odpowiedniego samochodu służbowego, wójt czy burmistrz sam musi zadbać o auto dla siebie. O ile delegacje zwrócą mu koszty paliwa, o tyle nowe opony, wymiana sprzęgła czy naprawa hamulców pozostanie w jego gestii. Podobnie sprawa się ma z garniturami, koszulami i innymi wydatkami, które też trzeba pokryć z własnej kieszeni. Jeżeli do tego wliczymy koszty kampanii wyborczej (15 - 20 tys. zł) - tej wygranej oraz tej za cztery lata to sami widzimy, że nie jest tak różowo.

Lekarstwem na obecną sytuację może być tylko zmiana systemowa. Nie chcę dodatkowo obciążać istniejącego systemu emerytalnego, kiedy wszyscy starają się go odchudzić. Sprawiedliwiej byłoby doprowadzić do stworzenia specjalnego funduszu, który w połowie mógłby się składać ze składek gmin i pracujących burmistrzów. Celem takiego rozwiązania nie powinno być tworzenie kolejnego filara emerytalnego, raczej chodzi tu o pomoc w tych pierwszych latach po utracie pracy. Może w ten sposób do samorządu przyciągnie się więcej wartościowych osób. Dziś ciężko przekonać prawnika, architekta czy geodetę do zaangażowania w sprawy swojej małej ojczyzny. O ile kandydowanie na radnego nie będzie kolidowało z wykonywaniem wspomnianych zawodów, o tyle bycie burmistrzem oznaczać będzie rozłąkę ze swoją wyuczoną profesją. Po dwóch kadencjach ciężko jest odbudować swoją dawną pozycję na rynku - z tych powodów wielu osobom kandydowanie na najwyższe funkcje samorządowe po prostu się nie opłaca.

@RY1@i02/2012/089/i02.2012.089.08800020b.802.jpg@RY2@

Bartłomiej Bartczak, burmistrz Gubina

Bartłomiej Bartczak

burmistrz Gubina

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.