Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Kolejny front walki policja - kibice nie ma najmniejszego sensu

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Proszę Państwa, uwaga, uwaga, oto góra urodziła mysz. Powszechnie nielubiana przez kibiców piłkarskich policja otwiera kolejny front walki z nimi. Wykoncypowała, że na polskie stadiony, także w czasie Euro 2012, nie będzie można wnosić transparentów większych niż 2 x 1,5 metra. Bardziej obszerne, zdaniem mających stać na straży prawa, mogą służyć do zasłaniania twarzy osobom, które nie chcą kibicować, ale noszą się np. z zamiarem odpalenia racy. Albo jako skończeni abnegaci w ogóle zamierzają utrudniać innym piłkarskie święto. Bo przecież kiedy ktoś idzie na stadion, to z zasady jest podejrzany. Na pewno coś zmaluje.

Oznacza to w praktyce, że na mecze nie będzie można wnosić tzw. sektorówek, czyli flag pokrywających po rozwinięciu kilkaset, czasem kilka tysięcy miejsc. Tym samym o spektakularnych oprawach meczów będzie można zapomnieć. Stracą przede wszystkim zwykli kibice, którzy z każdego miejsca na stadionie mogli podziwiać efekt pracy tych najbardziej radykalnych, co nie znaczy niebezpiecznych, fanów piłki. I cieszyć się piłkarskim świętem.

Efekty takiej nierozsądnej postawy polskich służb nietrudno przewidzieć. Chociaż po słynnych stwierdzeniach padających z ust szalikowców w kierunku premiera Tuska o obaleniu jego rządu nie ma już na stadionach śladu, to od dzisiaj można spodziewać się, że nowym starym negatywnym bohaterem kibiców stanie się policja. Jeśli komuś wydawało się, że na linii football hooligans - mundurowi nie może być gorzej, zrozumie, że człowiek uczy się przez całe życie i że gorzej nie tylko być może, ale i będzie.

Komenda Główna Policji musiała niezwykle długo myśleć, by wygenerować tak absurdalną interpretację prawa, jakiej jeszcze chyba w Polsce nie mieliśmy. Więcej rozsądku tkwi w unijnych przepisach określających ślimaki rybami lądowymi, a marchew owocem. Wszystkie te interpretacje mają jednak wspólny mianownik - ochronę interesów. Jednak o ile UE broni zysków farmerów z poszczególnych państw, np. z Francji, o tyle polska policja stoi na straży interesu... własnego. Gdy dojdzie do stadionowej zadymy, z którą sobie nie poradzi (takich sytuacji było w ostatnich latach wiele), może powiedzieć, że zrobiła wszystko, co było w jej mocy, aby do bitwy nie doszło. Absurdalnymi zakazami jednak do agresji doprowadzi. Nie upora się z nią. Chyba że chodzi o to, by króliczka, przepraszam, kibica, gonić. Kto by się martwił, czy go złapie.

@RY1@i02/2012/083/i02.2012.083.00000020b.802.jpg@RY2@

Marcin Hadaj, szef sekretariatu redakcji

Marcin Hadaj

szef sekretariatu redakcji

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.