Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Chińczycy wcale nie trzymają się mocno

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Ostatnio ukazał się raport Chińskiej Akademii Nauk na temat rozwoju regionalnego po 2011 r. Wynika z niego, że nakłanianie regionów do wielkich inwestycji w infrastrukturę może odbić się czkawką. Programy "państwo w budowie" przez pewien czas wywołują poczucie niebywałego wzrostu gospodarczego, z czasem przeradzają się jednak w kosztowny balast. Ludzie Zachodu, dodajmy, coraz częściej spoglądają na Chiny jako na część światowego rozwiązania dręczących nas kłopotów. Pora oswajać się z myślą, że są one częścią światowego problemu.

Czasem wspomina się o chińskich kolejach i autostradach z zazdrością (nie tylko w Polsce!). Są one traktowane jako dowód na miejsce Pekinu w światowej czołówce. Zbudowano już 10 tys. km szybkiej kolei, 30 tys. km autostrad, a do 2015 r. ma powstać już 86 linii metra (Boże!). Nie było specjalnego powodu do tak dużych inwestycji w infrastrukturę, Chińczycy nie są jednak aż tak mobilni, żeby zapewnić popyt na te usługi. I tak tylko w dwóch miastach, Pekinie i Szanghaju, metro okazało się opłacalnym projektem. W pozostałych rząd centralny musi łożyć pieniądze na jego utrzymanie. Superszybka kolej potrafi sunąć z rekordową prędkością, ale jest nierentowna. Za to gorączkowa rozbudowa sieci kolejowej spowodowała, że ruch na autostradach zmalał o dwie trzecie, a wiele linii lotniczych bankrutuje. Nie ma nic złego w konkurencji w transporcie, ale hybryda wolnego rynku z dominacją własności państwowej prowadzi do paradoksu - Chińczycy postanowili napędzić wzrost państwowymi inwestycjami, lecz to państwowe spółki bankrutują. A koszt ewentualnego bankructwa takiej firmy nie spada na jej managera czy udziałowców, lecz na całe społeczeństwo. Pożyczki, którymi napędzany jest wzrost gospodarczy Chin, naturalnie pochodzą od państwowych banków. Ich niespłacalność znów spadnie na barki całego społeczeństwa.

Kapitalizm "z chińską twarzą" jest właśnie na zakręcie decydującym o jego przyszłości. Wbrew temu, w co chciałoby obecnie wierzyć wiele osób z krajów zachodnich, o rozwoju gospodarczym nie decyduje zalanie rynku pieniędzmi na nowe inwestycje. Jeśli są one nieuzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia, pobudzają krótkotrwały wzrost, a następnie odbijają się rykoszetem. Chińczycy nie trzymają się mocno.

@RY1@i02/2012/069/i02.2012.069.18600020a.802.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Jan Wróbel, dziennikarz i publicysta

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.