Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Pojedynek na miny to za mało

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

"Porażka"/"Wielki sukces" polskiego rządu w sprawie paktu fiskalnego... Media zachodzą w głowę, czy Polska będzie dopuszczona do prawdziwych rozmów na temat kryzysu euro. Odpowiedź jest prosta. Nie będzie, bo takich rozmów się nie prowadzi. W negocjacjach z Niemcami i Francją odnieśliśmy - tak, tak - sukces, ale nie napawa on wielkim optymizmem.

Pakt fiskalny, jak każdy bat, który wisi nad premierem, mający powstrzymać rząd przed zadłużaniem się, jest słuszny. Nie ma się co jednak oszukiwać, nie jest on odpowiedzią na problemy strefy euro. Zdecydowana większość członków Eurolandu nie spełnia założeń paktu dotyczących limitu zadłużenia. Nie spełnia ich ani jedno z państw, z myślą o których był on podpisany - a zatem państw w opałach. Wyjaśnieniem tej zawiłości ma być to, że pakt nie dotyczy obecnego kryzysu, lecz broni przed przyszłym. Ale kary nakładane za nadmierny deficyt w wysokości maksymalnie 0,1 proc. PKB? Co ma powstrzymać rządzących, by zamiast ustalić deficyt na 5 proc. PKB, zadłużyć na 5,1 proc.? Problem z nieodpowiedzialnymi premierami (trochę ich chyba jest, inaczej tyle państw UE nie leżałoby na łopatkach) polega na tym, że wpędzają kraj w długi, z góry zakładając, że spłacą je ich następcy. Co miałoby ich powstrzymać przed pożyczeniem jeszcze paru miliardów na spłatę kar?

Jednym z głównych problemów Eurolandu jest możliwość zadłużania się ponad miarę i przerzucania odpowiedzialności na resztę krajów strefy. Na ten mechanizm pozwala sam strażnik euro - EBC. Nie doczekaliśmy się jednak rozwiązania problemu, a raptem pozornego kroku mającego podnieść morale społeczeństwa przekonywanego, że rządzący coś robią.

Udział Polski w tej grze jest zatem bez znaczenia. Wbrew pozorom Unia nie debatuje nad przyczynami kryzysu. Wciąż milczy, co zrobić z takimi państwami jak Hiszpania czy Irlandia, które mimo że nie były w połowie tak zadłużone w relacji do PKB jak Grecja, są jednymi z najbardziej zagrożonych bankructwem. Jak je wyratować? EBC stosuje wciąż te same, zgrane, keynesowskie chwyty - tyle że nazywa je coraz efektowniej. I co w takim towarzystwie Polska miałaby ugrać? Moglibyśmy siedzieć i ładnie się uśmiechać - Donald Tusk jest w tym świetny, Nicolas Sarkozy też nie najgorszy, nie mówiąc o mistrzach z Grecji, ale Unia potrzebuje czegoś innego niż pojedynku na miny.

@RY1@i02/2012/024/i02.2012.024.186000200.802.jpg@RY2@

Wojciech Górski

Jan Wróbel, dziennikarz i publicysta

Jan Wróbel

dziennikarz i publicysta

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.