O mądrym rządzie i głupim samorządzie. Albo odwrotnie
Tak się już utarło i w publicznym dyskursie przyjęło, że Polska to kraj wymagający nieustającej naprawy. Ponieważ wszystko działa źle, wszystko trzeba zmieniać. Kolejne ustawy i regulacje mają naprawić to, co zepsute. Rządzący są rozliczani nie ze skuteczności, ale liczby zmian, które wprowadzili. Jeśli minister wypichcił nową ustawę, to dobry, jak nie - obibok pewnie i do wymiany się nadaje. Kończy się zwykle takimi kwiatkami, jak ustawa o przekształcaniu szpitali w spółki. Uchwalono ją, ogłoszono sukces, cóż z tego, skoro bałagan (by nie użyć innego słowa na "b") w służbie zdrowia jak był, tak jest.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.